.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta i ciastka bez pieczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta i ciastka bez pieczenia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 marca 2021

Wielkanocny przekładaniec bez pieczenia wg Aleex

Przygotowania do Wielkanocy, zaczynam od wymyślania świątecznego menu. Zwracam uwagę na to, by nie było zbyt pracochłonne, bo ten wyjątkowy czas chcę spędzić z bliskimi, a nie w kuchni. Obmyślam dania na tę okazję, staram się, by, oprócz tych znanych, każdego roku pojawiło się na stole coś nowego. Te nowości są obecne nie tylko wśród dań wytrawnych, ale także wśród ciast. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że ciasta rzadko się powtarzają. Na ogół piekę coś nowego i zaskakuję tymi pysznościami moich bliskich. Jedną z takich nowości jest wielkanocny przekładaniec. Nie piecze się go, więc trudno cokolwiek popsuć, a smak ciasta jest naprawdę wyjątkowy. No i dość szybko się je przygotowuje, a to istotne, jeśli w kuchni jesteśmy zdani wyłącznie na własne siły. Ważne, by dobrze rozplanować pracę i trzymać się kolejności ustalonej w przepisie. Wtedy wszystko pójdzie jak z płatka. A więc zapraszam na nowe ciacho. Przyjrzyjcie się mu. Może zrobicie na święta? Ja gorąco polecam. 

Składniki: 

• 125 sztuk herbatników "petit beurre", mogą być w dwóch kolorach 
• 1 puszka (510 g) masy kajmakowej lub krówkowej 
• 80 g orzeszków ziemnych smażonych i solonych 
• słoiczek powideł śliwkowych 

Masa budyniowa: 
• 1 litr mleka 
• 2 żółtka 
• 3 pełne łyżki mąki pszennej 
• 3 pełne łyżki mąki ziemniaczanej 
• 2/3 szklanki drobnego cukru 
• 300 g masła 

Wierzch ciasta: 
• 250 ml śmietany kremówki 30% lub 36% 
• 1 śmietan-fix 
• 1 pełna łyżka cukru pudru 

Sposób przygotowania: 

1. Ugotować budyń. Odlać 1 szklankę mleka do miseczki, dokładnie wymieszać je trzepaczką rózgową z żółtkami, mąką pszenną i ziemniaczaną, dodać cukier. 
2. Pozostałe mleko zagotować. Kiedy zacznie wyraźnie wrzeć, wlewać do niego mieszankę mleka, mąki i żółtek, jednocześnie energicznie mieszając. Zagotować, nie przerywając mieszania, rozcierając ewentualne grudki. 
3. Po zagotowaniu budyń przelać od razu do czystej miski i całkowicie ostudzić (na wierzchu można położyć folię spożywczą, aby nie zrobił się twardy kożuch). 
4. Miękkie masło ucierać przez kilka minut, aż się zwiększy objętość i zmieni się w jasnokremową puszystą masę.
5. Cały czas ucierając, dodawać do masła budyń. Masę budyniową podzielić na dwie części. Jedną część odłożyć, drugą część zmiksować z masą kajmakową z puszki (można ją wcześniej lekko ogrzać, wstawiając otworzoną puszkę z kajmakiem do gorącej wody).
6. Orzeszki posiekać, dodać do masy budyniowej z kajmakiem. Wymieszać i podzielić masę na dwie części.
7. Mocno schłodzoną kremówkę ubić z dodatkiem śmietan-fixu na gęstą, puszystą masę. Wstawić na chwilę do lodówki.
8. Większą prostokątną formę (ok. 25 cm x 36 cm) wyłożyć papierem do pieczenia. Ułożyć pierwszą warstwę herbatników.
9. Na nie wyłożyć połowę masy kajmakowej z orzeszkami.
10. Na masie kajmakowej ułożyć drugą warstwę herbatników.
11. Posmarować je powidłami śliwkowymi, a na nie wyłożyć połowę białej masy budyniowej.
12. Masę budyniową pokryć trzecią warstwą herbatników i posmarować je pozostałą masą kajmakową z orzeszkami.
13. Masę przykryć czwartą warstwą herbatników. Na nie wyłożyć pozostałą białą masę budyniową.
14. Masę budyniową przykryć ostatnią, piątą warstwą herbatników, a na nie wyłożyć ubitą wcześniej śmietanę. 
15. Wierzch można posypać wiórkami czekoladowymi, jeśli lubimy. 
16. Ciasto schłodzić w lodówce. Najlepiej przygotować je dzień wcześniej.
Smacznego.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Kolorowy sernik na zimno wg Aleex


Kocham wakacje. To nic, że codziennie chodzę do pracy i nie mam urlopu, ale i tak się bardzo cieszę. Dlaczego? Jakoś inaczej się oddycha, inaczej się funkcjonuje – mniej śpię, więcej mi się chce, mam energię, a jeśli odpoczywam, wykorzystuję wolne chwile maksymalnie. Mam też czas na książkę lub film. I sięgam po te pozycje, na które mam ochotę, a nie po te, które muszę przeczytać lub sobie przypomnieć. Ostatnio trafiłam na świetną książkę Margaret Atwood „Opowieść podręcznej”. Szukałam jej, bo obejrzałam wcześniej serial pod tym samym tytułem, który zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Znacie? Jeśli nie – obejrzyjcie go lub przeczytajcie książkę. Wyobraźcie sobie nasz współczesny świat, w którym w jednym z mocarstw do głosu dochodzi partia reprezentująca ortodoksyjne wartości: religię, patriarchat, hierarchię, tradycję typowość. Przedstawicielom władzy nie podoba się swoboda obyczajowa, równość płci, tolerancja i wolność. Powoli wprowadzają w życie swój obłędny plan. Najpierw kobiety mają zablokowane konta, a dostęp do swoich pieniędzy mogą uzyskać za zgodą męskiego członka rodziny (męża, ojca, brata), potem tracą pracę, a ostatecznie dochodzi do przewrotu w kraju i wszystko się diametralnie zmienia. Nastaje czas Republiki Gilead. W Republice Gilead są rządzący – Komendanci i ich Żony, są służące Marty, są Ciotki i są Podręczne. Podręczne to zniewolone, stłamszone, często torturami, kobiety, które zachowały płodność i mogą urodzić dzieci. Są one więc „wyróżnione”: czerwoną suknią i „skrzydłami” zasłaniającymi twarz. Trafiają do domów Komendantów, otrzymują nowe imiona i przynajmniej raz w miesiącu, w imię Boga, są gwałcone przez swoich panów, za przyzwoleniem ich Żon, aby urodzić „swojej rodzinie” dziecko. Kobiety nie mają prawa czytać, dlatego każdy napis w sklepie jest zastąpiony obrazkiem. Te, które sięgną po słowo pisane, tracą palce, dłonie lub… życie i to bez względu na miejsce w społecznej hierarchii. Każdy sprzeciw, nieposłuszeństwo, odstępstwo są karane – najczęściej publicznymi egzekucjami. Czy to znaczy, że wszyscy bezwzględnie przestrzegają radykalnego prawa? O nieee… Są przecież Ci uprzywilejowani, mężczyźni sprawujący władzę, którzy mogą wszystko: sięgać po alkohol, mordować, korzystać z usług prostytutek w konspiracyjnych nocnych klubach dla elit. A inni? Nie mają prawa głosu. I może można by było zmusić się do egzystencji w tak strasznym miejscu, gdyby nie pamięć o przeszłości i normalnym życiu, w którym miało się dom, kochającego męża, pracę, własne pieniądze i córeczkę. A skoro się pamięta, to jak się tego wyrzec? Sięgnęłam po książkę, bo chciałam ją porównać z serialem. I wiecie co? Książka okazała się świetna. Szokująca. A najbardziej zdumiało mnie to, że została napisana w 1985 roku, a więc ponad 30 lat temu. Fantastyczna wizja autorki nie straciła nic na swej aktualności. I to mnie przeraziło najbardziej.
Myśląc nieustająco o okropnym świecie Republiki Gilead, poszłam do kuchni, aby przygotować sernik na zimno. I zrobiłam: pyszny, lekki, kolorowy. Doskonały na letnie dni. Polecam gorąco: książkę, serial i sernik oczywiście.

Składniki:

• 1 kg mielonego twarogu waniliowego President
• 2 waniliowe serki homogenizowane
• 1 galaretka cytrynowa
• cukier puder do smaku
• kilkanaście podłużnych biszkoptów
• 2 galaretki agrestowe
• 1 nektarynka
• kilka wiśni bez pestek

Sposób przygotowania:

1. Biszkopty ułożyć na dnie tortownicy o średnicy 24 cm. Jeśli są twarde, można lekko nasączyć herbatą.



2. Galaretkę cytrynową rozpuścić w 1 szklance wrzątku. Ostudzić i odstawić.
3. Do dużej misy przełożyć twaróg waniliowy i serki homogenizowane. Zmiksować.




4. Dodać ostudzoną galaretkę cytrynową i cukier puder do smaku.


5. Masę serową ostrożnie przelać na biszkopty.



6. Tortownicę wstawić do lodówki, do zastygnięcia.
7. Galaretki agrestowe rozpuścić w 3 szklankach wrzątku. Ostudzić.


8. Na zastygniętej masie serowej ułożyć owoce.


9. Na wierzch sernika wylać delikatnie galaretkę agrestową.


10. Sernik wstawić do lodówki na kilka godzin.
11. Podawać z kawą lub orzeźwiającą lemoniadą.


Smacznego.

piątek, 23 marca 2018

Galaretkowiec wg Aleex


Każdego roku na świątecznym stole stawiam nowe dania. Oczywiście pojawiają się one obok tych tradycyjnych, ale powiew świeżości musi się pojawić. Wielkanoc jest wiosenna. Bez względu na to, jaka jest pogoda na zewnątrz, Wielkanoc zawsze kojarzy się z wiosną. A wiosna to właśnie czas nowości i świeżości. Kiedy dzień staje się dłuższy, słońce pojawia się na niebie, inaczej się oddycha, inaczej zaczyna się żyć, nadchodzi nowy czas. Ten czas, który pozwala nam uwierzyć, że wszystkie kłopoty są za nami, że ze wszystkimi podłościami ludzi poradzimy sobie bez problemu, że od teraz już wszystko będzie dobrze. Dlatego lubię wiosnę, jej świeżość, lekkość i tę odnowę, którą ze sobą niesie. Dlatego czekam na wiosenną Wielkanoc i przygotowuję się do niej niezwykle starannie.
W tym roku pojawi się na naszym stole, obok tradycyjnej paschy, delikatny “Galaretkowiec” – lekki, świeży, kolorowy, po prostu pyszny. Zrobiłam go w świątecznej formie, aby pięknie się prezentował. Chyba się udało? Polecam.


Składniki:

• 3,5 szklanki mleka 3,2%
• 2 łyżki cukru
• 1 łyżka cukru waniliowego
• 3 łyżki żelatyny
• 4 galaretki o różnych kolorach

Sposób przygotowania:

1. Poprzedniego dnia przygotować galaretki. Każdą galaretkę rozpuścić w 1,5 szklanki wody w osobnej miseczce. Zostawić do ostygnięcia, a później schłodzić w lodówce aż całkowicie się zetną.


2. Przygotować formę na babkę o średnicy 24 cm. Jeśli nie jest ona silikonowa, formę wyłożyć folią spożywczą.


3. Do garnka wlać mleko i wsypać oba rodzaje cukru. Podgrzewać na małym ogniu.



4. Gdy mleko zacznie się gotować, od razu zdjąć je z ognia i wsypać żelatynę.


5. Następnie energicznie wymieszać do rozpuszczenia się żelatyny, przecedzić do miseczki i wystudzić.



6. Stężałe galaretki pokroić w drobną kostkę i wszystkie kolory wymieszać w jednej misce.



7. Do całkowicie zimnego mleka włożyć kostki kolorowych galaretek i wymieszać. Uwaga! Masa będzie bardzo szybko tężeć, więc od razu należy ją wyłożyć do wcześniej przygotowanej dużej formy/blaszki.



8. Schłodzić w lodówce przez kilka godzin.


9. Wyłożyć galaretkowca na paterę, kroić na porcje i podawać.



Smacznego.

wtorek, 30 sierpnia 2016

Owocowy serniczek wg Aleex


W czasie wakacji miałam wreszcie okazję, aby czytać. Pochłaniałam książki jedna po drugiej. Cieszyłam się nimi, a lektura sprawiała mi naprawdę mnóstwo przyjemności. Książki, po które sięgałam, były różne. Zachwyciła mnie biografia Haliny Poświatowskiej „Uparte serce”. Nie znałam tej wrażliwej poetki aż tak dokładnie do tej pory. Wzruszyły mnie „Dziewczyny wyklęte”, ale chyba największe wrażenie zrobił na mnie „Piaskun” Larsa Keplera. Pod tym pseudonimem ukrywa się skandynawski duet: Alexander Ahndoril i Alexandra Coelho Ahndoril. „Piaskun” to ich kolejna, znakomita powieść, prawdziwy majstersztyk, który trzyma w napięciu, niepokoi, zaskakuje i … przeraża. To jedna z najlepszych powieści kryminalnych, jaką przeczytałam w życiu. Naprawdę.
Już samo wprowadzenie, które możemy przeczytać na okładce, jest zadziwiające. Wyobraźcie sobie: … „Pewnej zimowej nocy na moście kolejowym niedaleko Sztokholmu maszynista zauważa przy torach broczącego krwią człowieka. Ranny trafia do szpitala z rzadkim w tych okolicach ciężkim zakażeniem bakteryjnym, tak zwaną chorobą legionistów. Zaskoczenie jest jeszcze większe, kiedy okazuje się, że tajemniczy chory od siedmiu lat widnieje w rejestrze zmarłych. Wszystko wskazuje na to, że jest jedną z wielu nieodnalezionych dotąd ofiar seryjnego mordercy, Jurka Waltera. Ale jakim cudem odnalazł się po tylu latach, skoro jego niedoszły zabójca od dawna odsiaduje wyrok? I kim jest tajemniczy Piaskun, który usypia dzieci i przetrzymuje je w ciemnościach?”
Po tym wstępie poznajemy bohaterów: lekarzy i policjantów, pokrzywdzone rodziny, których bliscy stali się w przeszłości ofiarami seryjnego mordercy. I wreszcie widzimy jego – człowieka, który zabijał bez skrupułów i bez logicznego powodu. Czy naprawdę bez powodu? No właśnie. Rozwój wydarzeń w utworze jest niezwykle dynamiczny, zaskakujący i po prostu straszny. Straszna jest legenda o Piaskunie, która miesza się z rzeczywistością. Straszni są ludzie, którzy mają wypaczoną psychikę, a są obecni zarówno po stronie zła, jak i dobra. Straszne są wreszcie wnioski wynikające z powieści – straszni jesteśmy my, ludzie, bo niekiedy nie potrafimy pogodzić się z sytuacją i bezlitośnie krzywdzimy bezbronnych.
Jeśli lubicie thrillery skandynawskie, gorąco polecam Wam „Piaskuna”. Ta powieść jest znakomita. Wkrótce znajdzie się na mojej półce, jak inne powieści, które mnie zachwyciły i po które jeszcze kiedyś sięgnę.
A w przerwie między jednym rozdziałem a drugim przygotowałam dla moich bliskich owocowy serniczek na zimno. Podstawą był przepis znaleziony w Internecie (nie zapisałam strony, przepraszam), który zmodyfikowałam. Deser okazał się pyszny: niezbyt słodki, wyraźnie owocowy, doskonały na upalne dni. Może zrobicie go na zakończenie wakacji? Polecam. I książkę, i serniczek.


Składniki:
Spód:
• 200 g ciasteczek digestive
• 1 łyżka kakao
• 100 g miękkiego masła

Masa serowa:
• 500 g mielonego twarogu
• 250 g serka mascarpone
• 300 g jogurtu naturalnego
• 130 g cukru pudru
• 7 łyżeczek żelatyny
• 4 łyżki soku z cytryny
• 1 opakowanie cukru wanilinowego

Dodatkowo:
• 2 brzoskwinie ( mogą być 4 połówki z puszki )
• 200 g jagód
• 150 g malin

Do dekoracji:
• lody waniliowe i świeże owoce

Sposób przygotowania:

1. Ciasteczka, kakao i miękkie masło zemleć w blenderze. Dno tortownicy o średnicy 24 cm wyłożyć masą ciasteczkową. Ugnieść dokładnie i schłodzić w lodówce, aż masa zastygnie.



2. Żelatynę rozpuścić w 1/3 szklanki ciepłej wody.


3. Przygotować owoce : brzoskwinie obrać i pokroić w kostkę. Połowę malin zmiksować i przetrzeć przez sitko, aby pozbyć się malinowych pesteczek. Zmiksować także połowę jagód.



4. Twaróg,serek mascarpone, jogurt, cukier, cukier wanilinowy i sok z cytryny zmiksować na średnich obrotach na gładką masę.





5. Rozpuszczoną żelatynę połączyć z 4 łyżkami masy serowej i dokładnie wymieszać. Dodać do reszty sera. Wymieszać.
6. Masę serową podzielić na trzy części. Do pierwszej części wlać mus jagodowy, dodać całe jagody, wymieszać.



7. Masę jagodową wyłożyć na herbatnikowy spód. Wstawić do lodówki, aby masa trochę się ścięła.
8. W tym czasie do drugiej części sera, dodać pokrojone brzoskwinie. Warstwę brzoskwiniową ostrożnie wyłożyć masę na jagodową. Wstawić do lodówki.
9. W czasie schładzania dwóch wcześniejszych warstw, przygotować trzecią. Do trzeciej części masy serowej dodać maliny i malinowy mus. Wymieszać. Wylać na lekko ściętą warstwę brzoskwiniową.
10. Serniczek wstawić o lodówki na kilka godzin.
11. Porcje serniczka przed podaniem udekorować gałką lodów waniliowych i owocami.


Smacznego.