.

.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Schab gotowany wg Aleex


Dodatkowy wolny dzień spędziłam w domu razem z chłopakami. W naszej miejscowości nie było już uroczystości, a spacer wykluczyło przeziębienie. Przywlokłam jakiegoś wirusa z Lublina, złapałyśmy go razem z Gwiazdeczką i teraz trzeba go zwalczyć. Nie narzekam jednak. Nie mam zbyt wielu okazji, aby po prostu posiedzieć w spokoju. Dlatego celebrowałam dzisiejszy pobyt w domu jak rzadko kiedy. Poczytałam, obejrzałam kilka programów w telewizji, no i zrobiłam dla nas coś dobrego. Fajnie jest mieć czas tylko dla siebie i rodziny. A ona zawsze jest najważniejsza. Bo nawet jak trzeba zmagać się z trudnościami zawodowymi, to rodzina zawsze jest ostoją spokoju. Tutaj, w domu, z nikim nie muszę się spierać, nic nikomu nie muszę udowadniać. Tutaj, z najbliższymi, jest mi po prostu dobrze. Dlatego to dla moich najbliższych wciąż się staram i dlatego tak mnie ucieszył dzisiejszy, wolny dzień, ponieważ mogłam porozpieszczać kulinarnie chłopaków.
W ramach tego rozpieszczania udoskonaliłam swój dawny przepis na schab. Zależało mi na tym, by mięso było delikatne i soczyste. I takie właśnie jest. Ten przepis to modyfikacja najdelikatnieszego schabu wg Aleex, który Wam tak smakował. Teraz będzie smakował jeszcze lepiej. Jestem o tym przekonana. Spróbujcie, a schab gotowany na pewno wykorzystacie jeszcze nie raz. Kto wie? Może zrobicie go także na nadchodzące święta? Gorąco polecam.


Składniki:

• 1 kg surowego schabu środkowego
• 1 marchewka
• 1 pietruszka
• kawałek pora
• przyprawy: sól, papryka czerwona słodka, czosnek granulowany, Delikat Knorr’a do mięs

Sposób przygotowania:

1. Mięso opłukać pod zimną wodą. Osuszyć i natrzeć ulubionymi przyprawami. Ja użyłam soli, czosnku granulowanego i Delikata Knorr’a do mięs.


2. Tak przygotowane mięso przykryć folią spożywczą (aby nie obeschło) i wstawić na noc do lodówki.


3. Następnego dnia obrać warzywa, pokroić je na kawałki i włożyć do szerokiego garnka.


4. Między warzywami położyć mięso.


5. Zalać schab zimną wodą. Powinno jej być tyle, aby mięso było całkowicie przykryte. Wodę posolić.


6. Garnek postawić na ogniu. Jak się zagotuje, zmniejszamy płomień, aby woda w garnku tylko “mrugała”. Gotować schab, od zawrzenia wody, godzinę (1kg=1godz). Jeśli mamy kawałek mięsa o innej wadze, czas gotowania należy skrócić lub wydłużyć.


7. Po upływie określonego czasu wyłączyć gaz. Garnek z zawartością odstawić do całkowitego wystudzenia.


8. Zimny schab wyjąć na przygotowany ręcznik papierowy. Osuszyć.



9. Wierzch mięsa posypać cienką warstewką czerwonej papryki.


10. Podawać jako wędlinę.


Smacznego.

niedziela, 11 listopada 2018

Deser niepodległościowy wg Aleex


Świąteczny weekend. Wyjątkowy. Jedyny taki raz na sto lat. Świętuję, oczywiście, ale jak zawsze nietypowo. Sobotę spędziłam u Gwiazdeczki w Lublinie. Dziś rano wsiadłam w samochód i przyjechałam do swojego miasta. Ledwo zdążyłam na mszę za Ojczyznę, a potem przez chwilę, razem z młodzieżą, uczestniczyłam w miejskich obchodach tego wyjątkowego święta. W domu oglądaliśmy obchody w Warszawie, ze szczególną uwagą wypatrując wśród defilujących żołnierzy tego, który szedł w pierwszej czwórce Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Patrzyłam na las biało-czerwonych flag, na radosnych ludzi, na sposób uczczenia tego niepowtarzalnego dnia i myślałam sobie o nas, Polakach. Przez 123 lata niewoli dążyliśmy do odzyskania własnego państwa. W walkach o Niepodległą ginęli nasi przodkowie. Nie ma w kraju rodziny, która nie straciłaby bliskiej osoby podczas toczących się powstań narodowych i działań w czasie I wojny światowej. My mamy ten przywilej, że żyjemy w wolnym, suwerennym kraju. Możemy uczyć się, mówić po polsku, kultywować polskie tradycje i zwyczaje. Ale musimy pamiętać, że wolność nie jest nam dana raz na zawsze. Dlatego trzeba o nią codziennie dbać, żyjąc dla Ojczyzny. I wreszcie powinniśmy się nauczyć, że jedną z najważniejszych wartości jest zgoda narodowa. Takie proste, a takie trudne, prawda?
Dla swoich chłopaków przygotowałam niepodległościowy deser. Nic nadzwyczajnego, prosty krem z owocami, nawiązujący kolorystycznie do barw narodowych. Za to naprawdę smaczny. W sam raz na świąteczny wieczór.


Składniki (na 6 porcji):

• 500 ml śmietanki kremówki 30%
• 500 g serka mascarpone
• 2 puszki owoców w syropie (u mnie wiśnie i jeżyny)
• 2 cukry waniliowe
• biszkopty

Sposób przygotowania:

1. Śmietanę mocno schłodzić. Przelać do wysokiego naczynia, dodać 2 cukry waniliowe i ubić gęstą masę.



2. Gdy śmietana będzie już prawie sztywna, dodać serek masacarpone. Zmiksować na gęsty krem.



3. Połowę kremu przełożyć do miseczki, dodać syrop z owoców. Powinno być go tyle, aby krem zmienił kolor.




4. Do kremu dołożyć owoce.


5. Do pucharków wkładać porcję kremu owocowego, na wierzch wyłożyć krem waniliowy. Wierzch ozdobić owocami.


7. Do pucharków można dodać po 2 biszkopty.


Smacznego.

środa, 7 listopada 2018

Fusia (prażucha) wg Aleex


Dzisiaj zapraszam was na danie, którego nie znałam zupełnie. W moich stronach, w moim rodzinnym domu nie było tradycji przygotowywania tej potrawy. O fusi pierwszy raz usłyszałam od Gwiazdeczki, kiedy razem z mężem wrócili od jego rodziny.
- Mamo! Ale fajną rzecz jedliśmy! – zawołała.
- Czyli jaką? – pytam.
- Jedliśmy fusię! – opowiadała z entuzjazmem.
Zdębiałam. Co to jest? Zaczęłam dopytywać.
- A co to ta fusia?
- No ziemniaki – zgodnie odpowiedzieli Młodzi.
- No dobrze, ale jakie ziemniaki? – drążę temat.
- No takie z wodą i mąką, i skwarkami – wciąż się zachwycają.
Powoli zaczęli mi opowiadać co i jak z tą fusią. Wypytałam o składniki, o proporcje, przejrzałam Internet. Wreszcie, pewnego chłodnego wieczoru, postanowiłam zrobić fusię na późny obiad chłopakom. Zrobiłam. Podałam z pieczoną kiełbaską. Kiedy postawiłam talerze na stole, Dario zapytał:
- A co to jest?
- Fusia. – odparłam spokojnie.
- Aaaa…. – stwierdził filozoficznie mąż – może być i fusia, ale z tej fusi najlepsze są ziemniaki…
Uśmialiśmy się później, kiedy mu wyjaśniłam,że ta tajemniczo brzmiąca nazwa odnosi się do ziemniaków właśnie. Jednak najbardziej zaskoczyła mnie moja mama. Gdy jej także opowiedziałam o fusi i powiedziałam, jak się ją robi, mama stwierdziła:
- To porka. Moja babcia taką robiła, ale ja nie umiałam.
- Dlatego o tym nie słyszałam wcześniej – doszłam do wniosku.
Fusia jest nazywana także fuszerem, prażuchą lub porką. To po prostu oryginalny sposób przygotowywania ziemniaków z okrasą, którą jest pokrojony w dużą kostkę boczek (w wersji bogatej) lub cebulka (w wersji uboższej). Fusia może być dodatkiem do różnych dań, na pewno świetnie sprawdzi się do sosów lub do chłodnika latem. Naprawdę ją Wam polecam.


Składniki:
• 1,5 kg ziemniaków
• 1 duża cebula
• 250 g chudego boczku
• 2 pełne łyżki mąki pszennej
• sól
• pieprz
• olej

Sposób przygotowania:


1. Ziemniaki obrać, gotować w osolonej wodzie do miękkości.


2. W tym czasie na patelni rozgrzać łyżkę oleju. Jeśli boczek jest przerośnięty, nie trzeba go używać. Boczek pokroić w dość dużą kostkę i podsmażyć na złoty kolor.


3. Cebulę pokroić w kostkę, podsmażyć razem z boczkiem.




4. Ugotowane ziemniaki odcedzić, odlewając do szklanki 3/4 szklanki wody z ziemniaków. Wodę zostawić.


5. Do parujących ziemniaków w garnku wlać z powrotem zostawioną wodę z gotowania.


6. Ziemniaki posypać mąką pszenną. Przykryć pokrywką i odstawić na 2-3 minuty.



7. Zdjąć pokrywkę, utłuc ziemniaki - długo i dokładnie, aż staną się kleiste, lekko ciągnące się i będą prawie same odchodzić od tłuczka.




8. Tak przygotowane ziemniaki wyłożyć na talerze, lekko je uklepać.
9. Ziemniaki polać tłuszczem z patelni i posypać usmażoną cebulką oraz skwarami z boczku.


10. Podawać z ogórkiem kiszonym lub surówką z kiszonej kapusty. Fusia może być też dodatkiem do chłodnika lub barszczu.


Smacznego.