Smak poezji














PRZY OKRĄGŁYM STOLE

Du holde Kunst,
in wieviel grauen Stunden


A może byśmy tak, jedyna,
Wpadli na dzień do Tomaszowa?
Może tam jeszcze zmierzchem złotym
Ta sama cisza trwa wrześniowa...

W tym białym domu, w tym pokoju,
Gdzie cudze meble postawiono,
Musimy skończyć naszą dawną
Rozmowę smutnie nie skończoną.

Do dzisiaj przy okrągłym stole
Siedzimy martwo jak zaklęci!
Kto odczaruje nas? Kto wyrwie
Z nieubłaganej niepamięci?

Jeszcze mi ciągle z jasnych oczu
Spływa do warg kropelka słona,
A ty mi nic nie odpowiadasz
I jesz zielone winogrona.

Jeszcze ci wciąż spojrzeniem śpiewam:
" Du holde Kunst"... i serce pęka!
I muszę jechać... więc mnie żegnasz,
Lecz nie drży w dłoni mej twa ręka.

I wyjechałem, zostawiłem,
Jak sen urwała się rozmowa,
Błogosławiłem, przeklinałem:
" Du holde Kunst! Więc tak bez słowa?"

Ten biały dom, ten pokój martwy
Do dziś się dziwi, nie rozumie...
Wstawili ludzie cudze meble
I wychodzili stąd w zadumie...

A przecież wszystko - tam zostało!
Nawet ta cisza trwa wrześniowa...
Więc może byśmy tak, najmilsza,
Wpadli na dzień do Tomaszowa?...

Autor: Julian Tuwim



NOCNY GOŚĆ

Dlaczego pukasz do okien
nocą, gdy zasnąć nie mogę?
Dlaczego ciężkim, powolnym krokiem
budzisz skrzypiącą podłogę?
A potem stajesz koło mnie,
a potem siadasz przy mnie -
oczy masz białe, ślepe i ogromne,
ręce masz zimne.
Pokazujesz mi plamę wilgotną,
ten ciemny ślad na koszuli,
i każesz mi ręką dotknąć,
i każesz do ust przytulić...
I znowu, i znowu, i znowu
stąpasz przez puste mieszkanie,
szalone, czerwone słowa
krwią wypisujesz na ścianie.
Ach, w oczach mi coraz ciemniej,
ach, coraz boleśniej w piersi -
odejdź, odejdź ode mnie,
nie pisz na ścianie tych wierszy!
Ja je znam, ja je dobrze pamiętam,
jak dziecię umarłe, pieszczę
wiersze okrutne, wiersze przeklęte,
słowa trumienne, złowieszcze.
Nie umiałeś ich zgubić, zapomnieć,
poszukać jaśniejszych, milszych -
a teraz nocą przychodzisz do mnie
i patrzysz na mnie, i milczysz...
A kiedy odejdziesz nad ranem,
oczy bezsenne będą bardzo boleć,
wtedy zobaczę zdjęty sznur od firanek
i otwartą brzytwę na stole.

Autor: Władysław Broniewski



O NIM

Jest dla niej
bardzo dobry

W pociągu pełnym ludzi
zawsze znajdzie miejsce
przy oknie
Sam w korytarzu stoi
nad gazetą się kołysze

Kiedy deszcz pada
swój płaszcz jej oddaje
Mówi
Nic mi nie będzie

Oddałby jej
swój sen
swoje oczy

Jest dla niej
bardzo dobry
mówią

Czego ona jeszcze chce

A ona nic nie chce
Uśmiecha się do niego
i płacze

Autor: Małgorzata Hillar



MY Z DRUGIEJ POŁOWY XX WIEKU

My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce umieramy z miłości

Autor: Małgorzata Hillar



KRÓL OLCH

Noc padła na las, las w mroku spał,
Ktoś nocą lasem na koniu gnał.
Tętniło echo wśród olch i brzóz,
Gdy ojciec syna do domu wiózł.

- Cóż tobie, synku, że w las patrzysz tak?
Tam ojcze, on, król olch, daje znak,
Ma płaszcz, koronę i biały tren.
- To mgła, mój synku, albo sen.

"Pójdź chłopcze w las, w ten głuchy las!
Wesoło będzie płynąć czas.
Przedziwne czary roztoczę w krąg,
Złotolitą chustkę dam ci do rąk".

- Czy słyszysz, mój ojcze, ten głos w gęstwinie drzew?
To król mnie wabi, to jego śpiew.
- To wiatr, mój synku, to wiatru głos,
Szeleści olcha i szumi wrzos.

"Gdy wejdziesz, chłopcze w ten głuchy las,
Ujrzysz me córki przy blasku gwiazd.
Moje córki nucąc pląsają na mchu,
A każda z mych córek piękniejsza od snu".

- Czy widzisz, mój ojcze, tam tańczą wśród drzew
Srebrne królewny, czy słyszysz ich śpiew?
- O, synku mój, to księżyc tak lśni,
To księżyc tańczy wśród czarnych pni.

"Pójdź do mnie, mój chłopcze, w głęboki las!
Ach, strzeż się, bo wołam już ostatni raz!"
- Czy widzisz, mój ojcze, król zbliża się tu,
Już w oczach mi ciemno i brak mi tchu. -

Więc ojciec syna w ramionach swych skrył
I konia ostrogą popędził co sił.
Nie wiedział, że syn skonał mu już
W tym głuchym lesie wśród olch i brzóz.

Przekład swobodny Wisławy Szymborskiej

Autor: Johann Wolfgang Goethe



PROŚBA O WYSPY SZCZĘŚLIWE

Prośba o wyspy szczęśliwe
A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

Autor: Konstanty Ildefons Gałczyński



PRZESŁANIE PANA COGITO

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

strzeź się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych

strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

Bądź wierny Idź

Autor: Zbigniew Herbert


NIC DWA RAZY...

Nic dwa razy się nie zdarza
I nie zdarzy. Z tej przyczyny
Zrodziliśmy się bez wprawy
I pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
Najtępszymi w szkole świata,
Nie będziemy repetować
Żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
Nie ma dwóch podobnych nocy,
Dwóch tych samych pocałunków,
Dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
Ktoś wymówił przy mnie głośno,
Tak mi było, jakby róża
Przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
Odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś- a więc musisz minąć.
Miniesz- a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, wpółobjęci,
Spróbujemy szukać zgody,
Choć różnimy się od siebie,
Jak dwie krople czystej wody.

Autor: Wisława Szymborska



KTO CHCE, BYM GO KOCHAŁA

Kto chce, bym go kochała, nie może być nigdy ponury
i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.
Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce
i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce.

I musi też umieć ziewać, kiedy pogrzeb przechodzi ulicą,
gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą.
Lecz musi być za to wzruszony, gdy na przykład kukułka
kuka lub gdy dzięcioł kuje zawzięcie w srebrzystą powlokę buka.

Musi umieć pieska pogłaskać i mnie musi umieć pieścić,
i śmiać się, i na dnie siebie żyć słodkim snem bez treści,
i nie wiedzieć nic, jak ja nic nie wiem, i milczeć w rozkosznej
ciemności,
i być daleki od dobra i równie daleki od złości.

Autor: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska



CIEŃ

Mój cień jak błazen za królową.
Kiedy królowa z krzesła wstanie,
błazen nastroszy się na ścianie
i stuknie w sufit głupią głową.

Co może na swój sposób boli
w dwuwymiarowym świecie. Może
błaznowi źle na moim dworze
i wolałby się w innej roli.

Królowa z okna się wychyli,
a błazen z okna skoczy w dół.
Tak każdą czynność podzielili,

ale to nie jest pół na pół.

Ten prostak wziął na siebie gesty,
patos i cały jego bezwstyd,
to wszystko, na co nie mam sił
- koronę, berło, płaszcz królewski.

Będę, ach, lekka w ruchu ramion,
ach, lekka w odwróceniu głowy,
królu, przy naszym pożegnaniu,
królu, na stacji kolejowej.


Królu, to błazen o tej porze,
królu, położy się na torze.

Autor: Wisława Szymborska



NA WIEŻY BABEL

- Która godzina? - Tak, jestem szczęśliwa,
i brak mi tylko dzwoneczka u szyi,
który by brzęczał nad Tobą, gdy śpisz.
- Więc nie słyszałaś burzy? Murem targnął wiatr,
wieża ziewnęła jak lew, wielką bramą
na skrzypiących zawiasach.
- Jak to, zapomniałeś?
Miałam na sobie zwykłą szarą suknię
spinaną na ramieniu.
- I natychmiast potem niebo pękło w stubłysku.
- Jakże mogłam wejść, przecież nie byłeś sam.
- Ujrzałem nagle kolory sprzed istnienia wzroku.
- Szkoda, że nie możesz mi przyrzec.
- Masz słuszność, widocznie to był sen.
- Dlaczego kłamiesz, dlaczego mówisz do mnie
jej imieniem, kochasz ją jeszcze?
- O tak, chciałbym, żebyś została ze mną.
- Nie mam żalu, powinnam była domyślić się tego.
- Wciąż myślisz o nim?
- Ależ ja nie płaczę.
- I to już wszystko?
- Nikogo jak ciebie.
- Przynajmniej jesteś szczera.
- Bądź spokojny, wyjadę z tego miasta.
- Bądź spokojna, odejdę stąd.
- Masz takie piękne ręce.
- To stare dzieje, ostrze przeszło
nie naruszając kości.
- Nie ma za co, mój drogi, nie ma za co.
- Nie wiem i nie chcę wiedzieć, która to godzina.

Autor: Wisława Szymborska



SIĄDŹ Z TAMTYM MĘŻCZYZNĄ...

Siądź z tamtym mężczyzną
twarzą w twarz,
kiedy mnie już nie będzie.
Spalcie w kominie
moje buty i płaszcz,
zróbcie sobie miejsce...

A mnie oszukuj mile
uśmiechem, słowem, gestem,
dopóki jestem, dopóki jestem.

Dziel z tamtym mężczyzną
chleb na pół,
kiedy mnie już nie będzie,
kupcie firanki, jakąś lampę i stół,
zróbcie sobie miejsce...

A mnie zabawiaj smutnie
uśmiechem, słowem gestem,
dopóki jestem, dopóki jestem.

Płyń z tamtym mężczyzną
w górę rzek,
kiedy mnie już nie będzie,
znajdźcie polanę, smukłą sosnę i brzeg,
zróbcie sobie miejsce...

A mnie wspominaj wdzięcznie,
że mało tak się śniłem,
a przecież byłem, no przecież byłem...

Autor: Agnieszka Osiecka



A KIEDY BĘDZIESZ MOJĄ ŻONĄ

A kiedy będziesz moją żoną,
umiłowaną, poślubioną,
wówczas się ogród nam otworzy,
ogród świetlisty, pełen zorzy.

Rozwonią nam się kwietne sady,
pachnąć nam będą winogrady
i róże śliczne, i powoje
całować będą włosy twoje.

Pójdziemy cisi, zamyśleni,
wśród złotych przymgleń i promieni,
pójdziemy wolno alejami,
pomiędzy drzewa, cisi, sami.

Gałązki ku nam zwisać będą,
narcyzy piąć się srebrną grzędą
i padnie biały kwiat lipowy
na rozkochane nasze głowy.

Ubiorę ciebie w błękit kwiatów,
niezapominajek i bławatów,
ustroję ciebie w paproć młodą
i świat rozświetlę twą urodą.

Pójdziemy cisi, zamyśleni,
wśród złotych przymgleń i promieni,
pójdziemy w ogród pełen zorzy,
kędy drzwi miłość nam otworzy.

Autor: Kazimierz Przerwa - Tetmajer



ROZMOWA LIRYCZNA

- Powiedz mi, jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Więc?
- Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
- A latem jak mnie kochasz?
- Jak treść lata.
- A jesienią, gdy chmurki i humorki?
- Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

Autor: Konstanty Ildefons Gałczyński



EROTYK JESIENNY

Mam na języku słony smak niespokojnej skóry.
Nie wiem, co będzie jutro.
Nie wiem, czy będzie jutro.

Wnikasz we mnie gwałtownie.
Zamknięta w łuku ramion,
opieram się przeczuciom.

Jest jesień.
Drzewa płoną rdzawo-czerwonym blaskiem,
a może to świat płonie
i kiedy się zbudzimy, nie będzie już niczego.
Takie masz ciepłe dłonie.
Jak niewidomy uważnie
poznajesz mnie dotykiem.

Czy palce widzą więcej?
Czy zanim wiatr się zerwie,
zdążymy zapamiętać dojrzały obraz września?
Słony smak twojej skóry?
Zapach perfum zza ucha zmieszany z mchu wilgocią?
Słońce liśćmi pocięte układa się na twarzach w marmuru drżące wzory.

Jest jesień.
Dzień miodowy.
Jutro nas tu nie będzie.
Jutro nas tu nie będzie.

Autor: Agnieszka Herman



W MALINOWYM CHRUŚNIAKU

W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

Autor: Bolesław Leśmian



KAZIMIERZ II

W Kazimierzu
Przepełniona szczęściem
Unoszę się wysoko
Spoglądam z góry
I widzę bajkowy świat
Dach starej studni
Pochyla się ku ulicznym kamieniom
Kolorowe parasole kawiarenek
Rozbrzmiewają gwarem
Znad filiżanek
Zakochani czule zaglądają w swe oczy
Delikatnie zapewniając o miłości
Subtelnymi gestami
Wróżba Cyganki niesie obietnicę
Szczęśliwej przyszłości
Nad rynkiem święty Franciszek
Błogosławi ludziom i ptakom
Widzę siebie
W zaczarowanej dorożce
Wrony koń wiezie mnie w nieznane
Wąskimi uliczkami
Podążam do mojego królewicza z bajki
Do Ciebie…

Autor: Aleex



PRZEDŚPIEW

Czciciel gwiazd i mądrości, miłośnik ogrodów,
Wyznawca snów i piękna i uczestnik godów,
Na które swych wybrańców sprasza sztuka boska:
Znam gorycz i zawody, wiem, co ból i troska,
Złuda miłości, zwątpień mrok, tęsknot rozbicia,
A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia -
Bo żyłem długo w górach i mieszkałem w lasach.
Pamięcią swe dni chmurne i dni w słońca krasach
Przechodzę, jakby jakieś wielkie, dziwne miasta,
Z myślą ciężką, jak z dzbanem na głowie niewiasta,
A dzban wino ukrywa i łzy w swojej cieśni.
Kochałem i wiem teraz, skąd się rodzą pieśni;
Widziałem konających w nadziejnej otusze
I kobiety przy studniach brzemienne, jak grusze;
Szedłem przez pola żniwne i mogilne kopce,
Żyłem i z rzeczy ludzkich nic nie jest mi obce.
Przeto myśli me, które stoją przy mnie w radzie,
Choć smutne, są pogodne jako starcy w sadzie.
I uczę miłowania, radości w uśmiechu,
W łzach widzieć słodycz smutną, dobroć chorą w grzechu,
I pochwalam tajń życia w pieśni i w milczeniu,
Pogodny mądrym smutkiem i wprawny w cierpieniu.

Autor: Leopold Staff



ZAWSZE WTEDY, JEST BOŻE NARODZENIE

Zawsze, ilekroć uśmiechasz się
do swojego brata i wyciągasz
do niego ręce, jest Boże
Narodzenie.

Zawsze, kiedy milkniesz,
aby wysłuchać, jest
Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rezygnujesz z
zasad, które jak żelazna
obręcz uciskają ludzi w ich
samotności, jest Boże
Narodzenie.

Zawsze, kiedy dajesz
odrobinę nadziei „więźniom”,
tym, którzy są przytłoczeni
ciężarem fizycznego, moralnego
i duchowego ubóstwa, jest
Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rozpoznajesz w
pokorze, jak bardzo znikome
są twoje możliwości i jak wielka
jest twoja słabość, jest
Boże Narodzenie.

Zawsze, ilekroć pozwolisz
by Bóg pokochał innych
przez ciebie,
Zawsze wtedy, jest Boże Narodzenie.

Autor: Matka Teresa z Kalkuty



DIAGNOZA


dla mojej przyjaciółki - amriczku - wierzę, że wygrasz

Przez palce przesypujesz trociny świata
W głowie świecą barwne slajdy z przeszłości
Swoje plany odkładasz na półkę
Niech śpią pod warstwą kurzu
Aż na nowo powołasz je do życia
Twoje ciało
bosko doskonałe
Obróciło się przeciw tobie
Podstępny wróg zaatakował
I sieje śmiertelne spustoszenie
Strach paraliżuje twą wolę
Która kurczowo trzyma się życia
Patrzysz na kartkę z wyrokiem
Przez łzy widzisz,
że
To wezwanie do walki…

styczeń 2011; autor: Aleex



Nowy Rok

Patrz – północ wybiła
Wskazówki łączą się w uścisku
Witając Nowy Rok
Wśród toastów i radosnych krzyków
Widzę gwiazdy sunące w górę
Wraz z nimi posyłam ku niebu życzenia
Które wirują w kolorowym tańcu na granacie
Przytulasz mnie
Zamykamy w uścisku nadzieję na nowe dni

autor: Aleex



Jak to możliwe

I powiedz sam…..
Jak to możliwe
Aby kochając tak się zapomnieć
Widzieć świat tylko przez pryzmat
Twoich oczu
Widzieć ludzi tylko w odbiciu
Twojego spojrzenia
Odczuwać miłość tylko wtedy
Gdy Ty mi ją dajesz
Mówiłeś do mnie: tylko my
Jesteśmy całym światem
Oprócz nas nie ma nikogo
Wierzyłam że tak będzie już zawsze
A teraz………
My …… ma zupełnie inne znaczenie
My……. to także dwie małe istoty
W których widzimy nasze lustrzane odbicia

autor: Aleex



***

Maleńkimi kropelkami
sączy się w me serce niepokój
Dozujesz go umiejętnie
Spływa z dzbanuszka
Pełnego cierpienia i żalu
Patrząc na Ciebie
Zadaję nieme pytanie
Gdzie podziało się
Nasze dawne szczęście?
Szukamy go rozpaczliwie
Resztką sił
W chwilach zachwytu sobą
W czułych gestach
W domowej codzienności
Gdy pojawia się na moment
Zachłannie chłoniemy jego słodycz
Świadomi że rozpłynie się
Zostawiając mroczny ślad
Niewybrzmiałej radości
Zostawiając gorycz
I tęsknotę za dawną miłością…

autor: Aleex



TOBIE

Powoli, przełamując nieśmiałość
Docierasz do mych najgłębszych pragnień
Głaszczesz je delikatnie opuszkami,
Aby uciszyć niepokój
Odchylam głowę
I pozwalam im ożyć

Uwalniasz je
ciemniejącym błękitem swych oczu
językiem w zagłębieniu mej szyi
Szeptem przesyconym pożądaniem

I wtedy
patrzę na Ciebie
Po raz pierwszy
Inaczej

chcę na zawsze zatrzymać Cię w ramionach
czuję twoje pocałunki
Lekkie jak podmuch wiatru
Twe dłonie ciasno zamykają moje piersi
nabrzmiałe rozkoszą
I wreszcie, gdy zanurzasz się we mnie
Drżę, poruszona łopotem motylich skrzydeł
Niosących ekstazę
Otwieram zdumione oczy

I wtedy
patrzę na Ciebie
Po raz pierwszy
Inaczej

Nasze oczy ciągle złączone
Zachłannie utrwalają najdrobniejszy szczegół
Nasze usta nadal spragnione
Nieustannie nasycają się smakiem
Nasze myśli zmierzają w jedną stronę
W stronę wieczności
Niech z nami trwa………….

autor: Aleex



SERCE

oszalałe ze strachu zwierzątko
szamoce się gwałtownie
w piersi
słyszę jego niespokojne ruchy
pulsujące przerażeniem
czasami ucisza się
by za moment eksplodować
rozpaczą obawą lub trwogą
wystarczy chwila nieuwagi
by znów zerwało się do galopu
uspokaja je pieszczota cichych słów
błogo pręży grzbiet otoczone spokojem
oddycha miłością
wkrótce nadejdzie chwila
gdy zastygnie
jak skalny okruch
zatopiony w bursztynie
nie zdołają poruszyć go nawet twoje łzy

autor: Aleex



TĘSKNOTA

Szukam Cię……
Na ulicach
Przyglądam się przechodniom
I w ich twarzach
Szukam Twojej twarzy
Zaglądam im w oczy
I szukam błękitu Twojego spojrzenia
Słucham ich słów
Czekając na melodię Twojego głosu

Widzę ich radość
I tęsknię za Twym łagodnym uśmiechem
Gesty obcych ludzi
Przywołują wspomnienie

Twojego dotyku
Srebrzysty beztroski śmiech
Biegnący ulicami
Budzi żal za przeszłością

Każdego dnia
Tak wielu ludzi wokół mnie
Każdego dnia
Tak bardzo brakuje mi Ciebie….

Autor: Aleex



Żałobny blues (Funeral Blues)

Niech staną zegary
Zamilkną telefony
Dajcie psu kość
Niech nie szczeka, niech śpi najedzony.
Niech milczą fortepiany
I w miękkiej werbli ciszy
Wynieście trumnę
Niech przyjdą żałobnicy
Niech głośno łkając samolot pod chmury się wzbije (...)
Włóżcie żałobne wstążki na białe szyje gołębi ulicznych
Policjanci na skrzyżowaniach niech noszą czarne rękawiczki.
W (...) miałem moją północ, południe i zachód i wschód
Niedzielny odpoczynek i codzienny trud.
Jasność dnia i mrok nocy, moje słowa i śpiew
Miłość, myślałem, będzie trwała wiecznie,
Myliłem się,
Nie potrzeba już gwiazd - zgaście wszystkie - do końca
Zdejmijcie z nieba Księżyc i rozmontujcie słońce
Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień
Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się.

Autor: Wystan Hugh Auden




KAZIMIERZ

W Kazimierzu
Siwe brody apostołów zasnuły niebo,
Z góry, jak ciężkie krople ołowiu,
Spadają na mą głowę ich łzy

Podnoszę oczy ku chmurom
I widzę Ciebie
Twoje zakochane spojrzenie
Rozprasza wszystkie nagromadzone
Ciemności

Patrzę na Ciebie
Stoisz w słonecznej poświacie
Nieśmiało uśmiechnięty
Tonę w błękicie Twych oczu

I…
Już wiem wszystko
Byłeś, jesteś i zawsze będziesz
Obok mnie.

czerwiec 2007 r; autor: Aleex



DLA  CIEBIE

Cichy wieczór otula nas muślinem
Wokół snuje się muzyka
Przesyca każdy kąt naszego świata
Chłoniemy go powoli
Jak sączy się białe wino
Którego smak
czuję w Twoich ustach
Twój dotyk
Ucisza niespokojne zwierzątko w mej duszy
I sprawia
Że rozkwita moja kobiecość
Pochylam głowę
Otulam Cię kaskadą loków
I unoszę do naszego świata
A Ty

Ciasno zamykasz usta
Na moich sutkach
Które ciemnieją pod dotykiem
Twego języka
Krąg mych bioder
Rozchyla się
Przed Tobą otwieram
Jedwabną muszlę mojego ciała

Gdy zgłębiasz ją
Jak pradawną tajemnicę
Spaja nas fala rozkoszy

Dajesz mi siebie…
Daję Ci siebie…
Dajesz mi nowe życie…

czerwiec 2007 r.;autor: Aleex



SZCZĘŚĆIE

Chwytasz moją dłoń
I zabierasz ze sobą w drogę
Zostawiamy za nami
życie…
W naszych plecakach
Nie ma kłopotów
Problemy i troski
Drzemią cichutko
Schowane w zakamarkach
Naszego mieszkania

Dzieci
Nasze lustrzane odbicia
Spokojnie czekają w domu
A my…….

Ruszamy w drogę
By przypomnieć sobie
Beztroskę, młodość i miłość
Przemierzamy świat
Odwiedzając znajome miejsca
Chłoniemy zapach łąk
Zachwycamy się
Spokojem leśnej polany
Upajamy się
Szumem morskich fal
Jesteśmy znów razem
Jak dawniej

Czujemy swoją bliskość
Twoja troska sprawia
Że wokół mnie roztacza się blask
Odzyskanego uczucia

Podajesz mi do ust
Soczyste kawałki owocu
Czuję jego słodycz

I pytam:
Czy tak smakuje szczęście?

13.08.2007 r.;autor: Aleex



TWOJA  POSTAĆ

Twoja postać przesłania mój horyzont
Twoje oczy przeszywają na wskroś mój świat
Zadając nieme pytanie
I podsycając niepokój

Twoja twarz tak gładka
że żaden cierń nie zatrzyma spływających łez
Splatasz szczupłe, silne dłonie
Jakbyś chciał w nich zamknąć cały mój świat
A ja …

Chcę żyć po swojemu
Rozkwitać wiosną
Dojrzewać pełnią lata
Przywdziewać kolory jesieni

……………………………..
Nie pozwól więc
Abym stała się zimna jak sopel lodu.

maj 2007 r.; autor: Aleex



ANIOŁY

Spacerując krętymi uliczkami
Spoglądamy na twarze aniołów
Obserwujące nas
Z fasad dawnych kamienic

Ich opiekuńczy wzrok
Uspokaja i koi smutek
Który zagościł kiedyś w naszych sercach

Twoje ramiona
Ciasno zamykają mnie w świecie
Gdzie nie dociera zło
Nad nami unoszą się anioły

Muskają nas delikatnymi skrzydłami
Dając nadzieję na nowe dni
Ich dotyk ucisza niepokój
Który łopocze w sercach

Wracamy do naszego świata
Zabierając skrzydlatego opiekuna
By strzegł nieśmiałych marzeń
Fundamentów przyszłości.

czerwiec 2007 r.;autor: Aleex



EROTYK

twoje oczy
uwodzą mnie pożądaniem
ich blask
budzi drzemiące we mnie pragnienie
ciebie

wyciągam rękę
z twoim dotykiem
rozkwita we mnie
KOBIETA

blask świec tworzy poświatę na szybie
gdy szepczesz
słyszę muzykę –
cichutkie tony
łączą się w symfonię
która spaja nasze ciała
a ty
prowadzisz mnie ku wyżynom uniesień…

czerwiec 2005 r.; autor: Aleex



OCZEKIWANIE

zapada mrok
i otula cieniem kwiaty
ptaki – iskierki dnia – milkną
zawstydzone wieczorną ciszą
niebo ciemnieje
jak twe oczy przed burzą
czuję powiew chłodu
który koi zmęczenie
wyciągam rękę
a ty...
dajesz mi tylko jedną z gwiazd…

sierpień, 2006 r.;autor: Aleex



***

Syneczku mój,
jak niedaleko stąd do wieczności
myślę
patrząc na twoje zroszone włosy,
rozpalone czoło
i oczy
zamknięte pocałunkiem Tanatosa

1996 r.;autor: Aleex



DZIWNY ŚWIAT

Mój dom
otula mnie bezpiecznym kokonem
zanurzam się w ciszę ksiąg
chłonę piękno muzyki
upaja mnie obecność bliskich
czasem do mojego azylu
wkraczają hałaśliwie odgłosy świata
media krzyczą

WOJNA
KREW
CIERPIENIE
ŚMIERĆ

pociemniałymi z bólu oczyma
widzę
bezbronnych
niewinnie skazanych na zagładę
okaleczone dzieci
umierające na ulicy wśród gruzów
ludzi oszalałych z rozpaczy
którzy zgubili już nadzieję

oto człowiek – żebrze o kromkę chleba
oto człowiek – tuli niemowlę odziane w łachmany
oto człowiek – szyderczo wykrzywia usta widząc krzywdę bliźniego
oto człowiek…

obserwuję apokalipsę
która staje się już
strach wypełnia moje ciało
zamykam oczy
i znów …

mój dom
otula mnie bezpiecznym kokonem
delikatnie całuję dziecięcą główkę
zachłannie wsłuchuję się w spokój oddechu
i pytam…
czy można świat wymyślić na nowo?

lipiec, 2006 r.;autor: Aleex



DLACZEGO

Twoje słowa – jak kamienie –
Spadają na moją głowę

To ja – Maria z Magdali
Każdego dnia grzeszę
Miłością do Ciebie

Moją winą jest codzienna troska
Oddanie to występek godny potępienia
Pragnienie czułości i dobroci
Prowokuje Twoje karcące spojrzenie
Przywołuje mnie do porządku

Bo
Każdego dnia grzeszę
Miłością do Ciebie

Kto z Was jest bez grzechu
Niech pierwszy rzuci kamieniem

Stoję
A one lecą z Twoich rąk
Cierpliwie znoszę razy

Zdumiona że…
Nie widzisz moich łez
Nie dostrzegasz mojego cierpienia
Nie chcesz mojej miłości

Patrzę na Ciebie i proszę
Pozwól mi zrozumieć
Dlaczego………..

sierpień, 2008 r.; autor: Aleex



KLUCZ

kiedyś
dałeś mi klucz do swego serca
…………………………
wbiegłam
i – otoczyło mnie szczęście
byłeś jak przejrzysty potok
który ugasił moje pragnienie
i uciszył ogień
widziałam wiele dróg
jedną z nich
nazwałeś moim imieniem…

kiedyś
dałeś mi klucz do swego serca
…………………………
weszłam
i – rozejrzałam się z niepokojem
wokół kiełkował twój lęk
który zapuścił korzenie także w mej duszy
dawne drogi zatarły się
nową
wytyczyło cierpienie…

dzisiaj
dałeś mi klucz do swego serca
…………………………
zajrzałam ostrożnie do środka
i – zobaczyłam tęczę
nieśmiało rozświetlającą nagromadzone cienie
stanęłam w progu
a ty
ująłeś moją dłoń
razem ruszyliśmy ku przyszłości…


maj, 2005 r.; autor: Aleex