.

.

wtorek, 18 czerwca 2019

Arbuzowa lemoniada wg Aleex


Na początek, tak na rozruch;), polecam coś bardzo niezwykle prostego i pysznego – arbuzową lemoniadę. Pogoda oszalała – żar leje się z nieba już drugi tydzień, nie ma czym oddychać, a na słońcu nie sposób usiedzieć. Rano jest szansa na kawę na tarasie, ale od południa upał naprawdę daje się we znaki. W takie dni koniecznie trzeba się nawadniać. Oczywiście najlepsza jest woda, jednak od czasu do czasu mamy ochotę na coś innego – orzeźwiającego i pysznego. Arbuzowa lemoniada znakomicie gasi pragnienie, wygląda apetycznie, doskonale się sprawdzi w czasie gorących dni. Na pewno polubią ją dzieci, ale i dorośli nie pogardzą szklaneczką zimnego napoju podczas letniego dnia. Polecam.

Składniki:

• dojrzały, słodki arbuz
• kostki lodu
• świeża mięta

Sposób przygotowania:


1. Schłodzony w lodówce miąższ arbuza wydrążyć ze skorupy, pozbawić pestek.
2. Kawałki miąższu włożyć do kielicha blendera.



3. Zmiksować na jednolity płyn. Gdyby arbuz był mało słodki, lub po prostu mamy ochotę na słodki napój, warto rozpuścić w odrobinie wody 1 łyżeczkę miodu I wymieszać z lemoniadą. Do miksowanego płynu dorzucić kilka kostek lodu i ponownie zmiksować.



4. Kostki lodu (w całości lub pokruszone na kryształki) włożyć do ozdobnych kufelków.


5. Wlać lemoniadę.


6. Ozdobić listkami świeżej mięty i 2 rurkami.


Smacznego.

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Powitanie. Po przerwie.


Długo mnie nie było. Aż sama nie mogłam uwierzyć, że tyle czasu się nie odzywałam. Byliście zapewne rozczarowani, może źli, że ot tak Was zostawiłam. To prawda, zostawiłam, ale nie na zawsze. I mam usprawiedliwienie, o którym wcześniej nie chciałam i nie mogłam napisać. 2 lata temu podjęliśmy z Dariem bardzo poważną decyzję. Postanowiliśmy zamienić małe mieszkanko w bloku na własny, samodzielnie wybudowany dom. To była NAPRAWDĘ trudna decyzja ze względu na koszty i nasz wiek. Nie jesteśmy nastolatkami. W grudniu urodziła nam się wnusia, a my przewracamy życie do gory nogami. Wątpliwości i obaw było mnóstwo, a jednak postanowiliśmy, że spełnimy swoje marzenie. Dwa lata były trudne. Przyplątała się jeszcze do tego choroba mamy, której trzeba było stawić czoła. Te dwa lata widać też na blogu, gdy od czasu do czasu znikałam. Ale one na szczęście minęły…
A dziś witam Was z nowego domu, w którym mieszkamy od miesiąca i z zupełnie nowej kuchni urządzonej inaczej, wygodniej i bardziej funkcjonalnie. Uczę się jej jeszcze, ale cieszy mnie każdego dnia. Płytę gazową zastąpiłam indukcją. Dawny piekarnik nowym. No i mam coś, o czym marzyłam całe życie – dużą spiżarnię.







Mam nadzieję, że wybaczycie mi tę długą nieobecność. Budowa i urządzanie domu, połączone z nienormowanym czasem pracy, kolejnymi studiami podyplomowymi (tak, jeszcze i to sobie dołożyłam w tym roku, chyba z nudów) było naprawdę niezwykle czasochłonne i absorbujące. Teraz mogę już wreszcie powiedzieć – zrobiliśmy to, daliśmy radę. I z czystym sumieniem mogę wrócić na dobre – do mojej kuchni, do bloga, do przepisów.
A więc witajcie.

poniedziałek, 11 lutego 2019

Zrazy z karkówki wg Aleex


Uświadomiłam sobie, że spędziłam w domu pierwszy weekend od… połowy grudnia. Przez 1,5 miesiąca każdy wolny dzień spędzałam z Maleńką u Gwiazdeczki, ciesząc się z bycia babcią i trochę pomagając Młodym. Tak naprawdę nie potrzebują oni zbyt wiele pomocy, bo świetnie sprawdzają się w roli rodziców. Pod ich czujnym wzrokiem Maleńka rośnie jak na drożdżach, świetnie się rozwija, a na ich miłość odpowiada pierwszymi uśmiechami.
Będąc w domu, zadbałam trochę o chłopaków. 2 dni to tylko pozornie mnóstwo czasu. Wykorzystałam go na sprzątanie, gotowanie, pieczenie. Jednym z dań, które przygotowałam dla nas były zrazy z karkówki. Zazwyczaj robiłam je z wołowiny, ale po ostatnich doniesieniach mediów, dotyczących polskich ubojni, jednogłośnie stwierdziliśmy, że odpoczniemy od krowiego mięsa. Nie mam na tyle wiarygodnego źródła ani zaprzyjaźnionego rzeźnika, bym była pewna jakości kupowanej wołowiny. Na razie więc wykorzystałam karkówkę, aby przygotować nowe danie. I co? Było na tyle pyszne, że spokojnie mogę je Wam polecić.

Składniki:

• kilka plastrów karkówki
• 1 cebula
• musztarda sarepska
• 2-3 ogórki kiszone
• boczek wędzony parzony
• mąka pszenna
• olej
• sól, pieprz

Sposób przygotowania:

1. Mięso pokroić na grubsze plastry. Rozbić tłuczkiem na cienkie płaty. Ja robiłam to, wkładając porcje mięsa między folię.


2. Cebulę pokroić w piórka, ogórki kiszone na cienkie paski.


3. Boczek pokroić w plasterki, ilość boczku zależy od kształtu kawałka. Plasterki powinny być długości plastra mięsa, jeśli są krótkie (jak u mnie), trzeba kilkoma przykryć płat karkówki.


4. Plaster mięsa oprószyć lekko solą i pieprzem z obu stron. Z jednej strony posmarować musztardą.


5. Na musztardzie ułożyć plastry boczku, paseczki cebuli i ogórka. Zwinąć mięso, tworząc zraz. Można zabezpieczyć zraz wykałaczkami.



6. Każdy zraz obtoczyć w mące, nadmiar otrzepać.


7. Na patelni rozgrzać olej. Kłaść zrazy i zrumienić je. Przełożyć do rondla.




8. Olej wylać. Na patelnię z chrupkami po rumienieniu mięsa wlać wodę, podgrzać, aby „smak” po mięsie rozpuścił się w wodzie.


9. Wodą zalać zrazy w rondlu, powinno jej być tyle, by mięso było przykryte. Gotować zrazy na małym ogniu około 1 godziny.



10. Po tym czasie sprawdzić konsystencję sosu. Jeśli nam odpowiada, zostawić. Gdyby był zbyt rzadki, lekko zagęścić go mąką.


11. Podawać z ziemniakami lub kaszą i wyrazistą surówką.



Smacznego.

Naturalny polski kolagen od Aleex


Dzisiaj przypominam Wam o kolagenie. Na szczęście zdecydowana większość społeczeństwa, dzięki wzrastającej świadomości i coraz częstszym reklamom, już wie, że jest on niezbędny dla naszego zdrowia. Pomaga także zachować młodość i urodę. Dlatego konieczne jest, by systematycznie stosować preparaty kolagenowe, aby dobrze się czuć i równie dobrze wyglądać.

Ważne, by stosować DOBRE produkty. Kolagen nie znosi chemii i trudno połączyć go z innymi składnikami. W większości aptecznych suplementów występuje on pod postacią hydrolizatu – martwych, przetworzonych włókien. Ja, dla moich najbliższych, wybrałam hydrat kolagenu - kosmetyki i suplementy polskiej firmy Perfect Coll, produkowane na bazie AKTYWNEGO kolagenu.



Kolagen to strukturalne białko naszego organizmu, które od 25 roku życia, niestety, tracimy. Firma Perfect Coll, z którą współpracuję od kilku lat - jak wiecie, jako jedyna na świecie wyprodukowała kolagen całkowicie biozgodny z ludzkim, w 100% organiczny, bez glikolu, który można przechowywać w temperaturze od 1 do 32 stopni C.

Na bazie aktywnego kolagenu są produkowane rewelacyjne kosmetyki do pielęgnacji skóry. W tym roku linia pielęgnacyjna Perfect Coll została wyróżniona prestiżową nagrodą Kobieca Marka Roku. Te polskie produkty zachwyciły kobiety – takie , jak my oraz telewizyjne gwiazdy. Są naprawdę znakomite.



Oprócz kosmetyków pielęgnacyjnych, firma Perfect Coll ma w swojej ofercie aksamitne balsamy na bazie masła shea, prawdziwy kwas hialuronowy, serum z enzymami prebiotycznymi, toniki oraz kolagen w kapsułkach i naturalną witaminę C. Suplementy Perfect Coll to druga linia również nagrodzona tytułem Kobiecej Marki Roku.



Dlaczego produkty Perfect Coll? Bo są najlepsze na świecie. Bo są ekskluzywne, ale nie kosztują zbyt dużo. Bo są bardzo wydajne. I działają! Sama używam ich od kilku lat i nie zamieniłabym na nic innego. Polecam je dla Was i Waszych najbliższych, a bardzo szybko odczujecie poprawę jakości życia.


Warto skorzystać z Walentynkowej Promocji na produkty kolagenowe. Jeszcze zdążycie!!!


Więcej o kolagenie i jego stosowaniu przeczytasz TUTAJ
Wyróżnienie tytułem: KOBIECA MARKA ROKU

Zanim kupisz, wypełnij formularz rejestracyjny, żeby bezpośrednio od producenta otrzymać 40% stałego rabatu na wszystkie produkty (jeśli będzie potrzebny - numer ID 7209161): 40% RABATU

Jeśli masz jakiekolwiek pytania, odezwij się do mnie na maila: agaste.perfectcoll@gmail.com

Gorąco polecam.



sobota, 26 stycznia 2019

Ciasto Cassis wg Aleex


Ja znowu w biegu :) Biegam między kuchnią, fryzjerem, kosmetyczką, szafą. Muszę ze wszystkim zdążyć, a okazji nawarstwiło się co niemiara. Ale po kolei. Po pierwsze, zapraszam Was dzisiaj na przepyszne ciasto. Zainspirował mnie przepis znaleziony na blogu zjem to, ale wprowadziłam do niego kilka własnych modyfikacji. Ciasto jest świetne, lekko alkoholowe, słodycz kremu i bezy miesza się z kwasowatością konfitury – razem tworzą doskonałą całość. Cassis pasuje na wyjątkowe okazje, taką, już jutro będziemy świętować – Gwiazdeczka i Dominik obchodzą pierwszą rocznicę ślubu. Do prezentu przygotowałam dla nich ciasto. Zostawiam Was z tym przepisem, a sama biegnę szykować się na studniówkę. O 19.00 zaczyna się w mojej szkole wyjątkowy bal. Nie mogę się spóźnić, bo przecież muszę wygłosić znaną maksymę: „Szanowni Państwo, otwieram studniówkę Anno Domini 2019” A więc sami widzicie, że ten bieg jest uzasadniony. No to częstujcie się, a ja biegnę dalej. No i do zobaczenia za tydzień.

Składniki:

Biszkopt czekoladowy

• 5 jajek
• 3/4 szklanki drobnego cukru do wypieków
• 1/2 szklanki mąki tortowej
• 1 łyżka mąki ziemniaczanej
• 2 łyżki kakao
• 50 g startej czekolady deserowej

Beza
• 4 białka
• 200 g drobnego cukru do wypieków
• 1 czubata łyżka kakao
• 1 łyżka mąki ziemniaczanej
• 1 łyżeczka octu

Krem

• 500 g śmietanki 36 %
• 500 g serka mascarpone
• 4 łyżki cukru pudru

Dodatkowo

• 1 większy słoiczek konfitury z czarnej porzeczki (ok. 400 g)
• poncz (3/4 szklanki wody + 2 łyżeczki cukru + 6 łyżek likieru z czarnej porzeczki Cassis)

Sposób wykonania:

1. Przygotować biszkopt: białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę, stopniowo dodając cukier.


2. Do sztywnej, lśniącej piany kolejno dodawać po jednym żółtku.
3. Mąkę i kakao przesiać przez sitko i dodać do masy. Delikatnie wymieszać.


4. Dodać do masy jajecznej startą czekoladę. Delikatnie wymieszać szpatułką, krótko, tylko do połączenia składników.




5. Formę o wymiarach 24 x 32 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wylać przygotowaną masę, wyrównać powierzchnię.


6. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok. 35 - 40 minut w temp 170 stopni C w opcji dół + termoobieg.


7. Upieczony biszkopt wystudzić.


8. Przygotować bezę: białka lekko spienić mikserem. Stopniowo, łyżka po łyżce dodawać cukier.


9. Kiedy będzie całkowicie rozbity, a piana sztywna i błyszcząca, miksować jeszcze ok. 1 minuty. Dodać mąkę, kakao i ocet. Krótko zmiksować, tylko do połączenia składników.


10. Białka wyłożyć na papier do pieczenia położony na dno odwróconej do góry nogami blaszki, w której wcześniej piekł się biszkopt.


11. Wstawić do nagrzanego do 160 stopni C piekarnika i piec 15 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 90 stopni C i piec z termoobiegiem jeszcze 30 minut. Bezę wystudzić.


12. Przygotować krem: dobrze schłodzony serek mascarpone i śmietankę umieścić w misie miksera. Dodać z cukier puder. Ubijać do uzyskania konsystencji kremu.



13. Przygotować poncz: w szklance wymieszać wszystkie składniki.


14. Złożyć całość ciasta: biszkopt dokładnie nasączyć ponczem. Posmarować konfiturą z czarnej porzeczki.


15. Na konfiturę wyłożyć krem z mascarpone.



16. Na wierzch ciasta położyć wystudzoną bezę. Można pokroić bezę na równe kawałki przed wyłożeniem na wierzch, tak jak to się robi z ciastem francuskim w kremówce. Wtedy ciasto będzie się znacznie łatwiej kroiło.


17. Ciasto wstawić do lodówki na 2-3 godziny.
18. Podawać z kawą lub herbatą.


Smacznego.