.

.

piątek, 20 listopada 2020

Prosty chlebek bananowy wg Aleex

W swojej kuchni niezmiennie cenię prostotę. Nie mam teraz tyle czasu na gotowanie, ile bym chciała. Przez to jednak moje dania nie mogą tracić na jakości i smaku. Dlatego, jeśli tylko mam wolną chwilę, przygotowuję smakołyki dla mojej rodziny. Ponieważ Gwiazdeczka z mężem i dziećmi na ogół spędza weekendy u nas, mam do wykarmienia kochaną gromadkę. I bardzo to lubię. Naprawdę. Jednak to nie lada wyzwanie przygotowywać coś, co wszyscy lubią. Ostatnio wszyscy dbamy o zdrowe odżywianie i uważamy na to, co jemy. Z tego powodu rzadziej piekę ciasta, trochę odchudziłam swoje dania i częściej korzystam z naturalnych, sprawdzonych produktów. Ale od czasu do czasu mamy ochotę na coś słodkiego. Tym razem wybrałam chlebek bananowy z przepisu Dorotus. Mocną stroną tego przepisu jest prostota. Nie ma w nim dodatków – orzechów, skórek owocowych, wiórków kokosowych. Są banany – mocno dojrzałe (a nawet przejrzałe) i pachnące. A poza nimi jeszcze kilka składników, które zawsze mam w domu. Aby zrobić ten pyszny chlebek nie potrzebujemy nawet miksera. Wystarczy kuchenna rózga, a bardziej wprawionym nawet sama łyżka. No i jeszcze musimy zarezerwować dla siebie około godziny, aby cieszyć się pysznym, prostym ciastem. Polecam. Nam bardzo smakował.

Składniki: 
• 3 duże lub 4 średnie dojrzałe banany, najlepiej takie, które mają ciemną skórkę, 
• 75 g masła, 
• 3/4 szklanki drobnego cukru do wypieków (można zastąpić dowolnym środkiem słodzącym) 
• 1,5 szklanki mąki pszennej 
• 1 jajko 
• 1 łyżeczka cukru waniliowego 
• 1 łyżeczka sody oczyszczonej 
• szczypta soli 

Sposób przygotowania: 

1. Wszystkie składniki wyjąć na blat kuchenny godzinę wcześniej, aby zdążyły się ogrzać.
2. Do miski przesiać mąkę i sodę oczyszczoną, wymieszać. 3. Masło rozpuścić i przestudzić.
4. Banany rozgnieść widelcem na jednolitą masę. Jeśli pozostanie nieco owocowych grudek, to nic nie szkodzi.
5. W większej misce wymieszać roztopione masło z rozgniecionymi bananami.
6. Do masy dodać cukier i cukier waniliowy, wymieszać.
7. Dodać roztrzepane jajko, ponownie krótko wymieszać.
8. Na końcu dodać mąkę wymieszaną z sodą i szczyptą soli.
9. Całą masę wymieszać rózgą kuchenną, tylko do połączenia się składników.
10. Ciasto przełożyć do keksówki o wymiarach 10 x 20 cm wyłożonej papierem do pieczenia.
11. Chlebek piec przez 50 – 60 minut w piekarniku nagrzanym do 170°C (dolna grzałka i termoobieg), lub krócej, do tzw. suchego patyczka.
12. Ciasto wyjąć z piekarnika, przestudzić w formie.
Smacznego.

poniedziałek, 16 listopada 2020

Bułki wiejskie na podmłodzie wg Aleex

Czy pamiętacie, że na wiosnę, podczas pierwszej fali pandemii, zaczęłam piec chleb? Od tamtej pory doskonalę swój warsztat piekarski. Do mistrzów jeszcze mi daleko, ale od marca nie kupiliśmy ani jednego bochenka, ponieważ te domowe mają znakomity smak. Dopracowałam także wygląd chleba i wreszcie osiągnęłam rezultat, z którego jestem w miarę zadowolona. Udało się to dzięki zakwasowi, który wreszcie stał się stabilny i nieco starszy. Zakwas ma już pół roku, dbam o niego systematycznie i zastanawiam się nad kolejnymi jego wersjami. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym oprócz chleba nie wypróbowała przepisów na inne rodzaje pieczywa. Jedne przypadły nam do gustu, inne pojawiły się raz i pewnie do nich nie wrócimy. Niewątpliwie numerem jeden wśród bułek są wiejskie na podmłodzie, na które przepis podała Aleksandra Fongang. Bułki te piecze się z mąki pszennej i żytniego zaczynu poolish (zwanego inaczej podmłodą). Jak podaje Jeffrey Hamelman w swojej „biblii dla piekarzy” podmłoda to początkowa faza fermentacyjna ciasta pszennego sporządzona z mąki, wody i drożdży. To odmiana zaczynu, mieszanina równych części wagowych mąki i wody z niewielką ilością drożdży. Poolish to zaczyn, który pochodzi z Polski i został przywieziony do Francji przez polskich piekarzy. Dzięki niemu bułki i bagietki mają niepowtarzalny smak i chrupiącą skórkę. Aby upiec pieczywo na podmłodzie nie musicie mieć zakwasu. Wystarczy mąka, woda i odrobina drożdży. No i potrzebujemy jeszcze jednego „składnika” – czasu. Pieczywo na zakwasie zawsze jest czasochłonne. Warto jednak zaplanować sobie pracę, by w weekendowy poranek zjeść na śniadanie pyszne bułki. Lubię tak rozpieszczać swoich chłopaków. Śniadanie z tymi bułeczkami nabiera wyjątkowego charakteru. Polecam. 

Składniki na 10 sztuk (każda bułka ok 100g): 

• zaczyn żytni poolish (150 g mąki żytniej jasnej typ 720, 150 ml wody, szczypta drożdży instant) 
• 450 g mąki pszennej chlebowej typ 750 
• 250 ml lekko ciepłej wody 
 • 1/2 łyżeczki drożdży instant 
• 1 łyżeczka soli 
• odrobina oleju 

Sposób przygotowania: 

1. Najpierw trzeba przygotować podmłodę: dzień przed pieczeniem (wieczorem) w misce wymieszać mąkę i wodę, dodać szczyptę drożdży instant. Miskę przykryć folią i zostawić w temp. pokojowej na noc. Rano zaczyn powinien być już gotowy i dojrzały. Jego powierzchnia powinna być pokryta małymi bąbelkami gazu (to znak aktywności drożdży).
2. Zaczyn przełożyć do misy miksera, dodać wodę, mąkę, sól i pół łyżeczki drożdży instant.
3. Wyrobić elastyczne ciasto, mieszając składniki przez kilka minut na poziomie 1 lub 2.
4. Ciasto przełożyć je do miski lekko wysmarowanej olejem. Przykryć folią i odstawić do wyrastania na około 1,5 - 2 godziny w temperaturze pokojowej.
5. Wyrośnięte ciasto przełożyć na blat posypany mąką.
6. Ciasto podzielić na 10 równych części. Ja ważę każdy kęs ciasta, aby porcje były jednakowe. Z kawałków ciasta uformować bułeczki.
7. Bułki ułożyć na blaszce posypanej mąką, przykryć ściereczką i zostawić na 25 min do napuszenia. Przed pieczeniem naciąć bardzo ostryn nożem.
8. Bułki piec w temp. 220⁰C około 15-17 min. Ostudzić na kratce.
9. Jeśli chcecie upiec bułeczki rano, aby były ciepłe na śniadanie, musicie zmienić harmonogram przygotowań. Ja przygotowuję podmłodę w piątek rano. W piątkowy wieczór wyrabiam ciasto i wkładam je w misce owiniętej w folię do lodówki. W sobotę rano wystarczy wyjąć ciasto z lodówki, uformować bułki i przykryć ściereczką do wyrastania. Ponieważ ciasto jest zimne, wyrastanie bułeczek może potrwać nieco dłużej (do 45 min). No i pieczemy 😊
Smacznego.

niedziela, 15 listopada 2020

Czas rozgrzać piekarnik i na nowo rozpocząć przygodę z kuchnią Aleex.

Od ostatniego mojego wpisu minęło pół roku. To długa przerwa, podczas której wiele się działo. Po takim czasie zastanawiałam się, czy jest sesns wracać? Czy kogoś jeszcze interesuje to, co mam do zaproponowania? 
Prowadziłam swój blog przez 10 lat. Świat blogów bardzo się przez ten czas zmienił. Pojawiły się inne strony z pięknymi zdjęciami, których ja nigdy nie umiałam i nie umiem robić. Jest mnóstwo osób, które gotują i pieką. Na tle tak wielu różnych blogów moja kuchnia wypada bardzo zwyczajnie. 
Jednak od kilku dni moje myśli wciąż i wciąż wracały do bloga. Kiedy wczoraj, po kilku miesiącach po raz pierwszy (!) uruchamiałam stronę “W mojej kuchni”, miałam mnóstwo wątpliwości, czy dobrze robię. Chodziło mi po głowie, by wyłączyć komputer. Po co znów zaczynać? Przecież nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. 
A jednak uruchomiłam bloga. I wtedy zobaczyłam, ze Blogger się zmienił. Te zmiany dotyczyły nie tylko szaty graficznej, ale także ustawień. A w ustawieniach dostrzegłam… 1005 Waszych komentarzy, które czekały na zatwierdzenie. Nie mogłam w to uwierzyć, że jednak nadal do mnie zaglądacie, że wciąż chcecie odwiedzać moją kuchnię. To mi pomogło podjąć decyzję.
Rozstałam się z Wami w marcu, kiedy świat już wiedział, że ludzkość musi zmierzyć się z nową pandemią. Na początku roku, mimo choroby, byłam pozytywnie nastawiona i przekonana, że rok 2020 będzie bardzo udany. No cóż, pod wieloma względami jest dla mnie szczęśliwy, ale za to bardzo, bardzo trudny. 
Pandemia i zamknięcie w domach zmieniło nieco nasze postrzeganie świata. Staliśmy się dla siebie jeszcze ważniejsi. Razem z Gwiazdeczką czekaliśmy na kolejne Maleństwo, które miało się pojawić latem. Ten czas oczekiwania był bardzo trudny i wyczerpujący emocjonalnie, bo wiele rzeczy szło “nie tak”. Ostatecznie Bąbelek urodził się z pomocą lekarzy w dniu imienin swojej Mamusi. Największym prezentem dla Gwiazdeczki i dla nas był fakt, że jest ZDROWY. 
Po pojawieniu się Bąbelka na świecie, musieliśmy poświęcić mu mnóstwo uwagi, nie zapominając o Maleńkiej, która musiała szybciutko wejść w rolę starszej siostry. Jednak, mimo naszych początkowych obaw, Maleńka świetnie sobie poradziła. Ostatnie pół roku, to bardzo trudny czas także w pracy. Nowi ludzie, nowe obowiązki i nowa odpowiedzialność nie ułatwiały mi funkcjonowania w szkole ani sprawowania swojej funkcji. Nie zmieniło się to do dzisiaj i nadal moja praca jest bardzo absorbująca. Chyba najtrudniejszym dla nas czasem był październik. Wokół hulała pandemia. Wirus zbierał coraz obfitsze żniwo. Ilość osób zakażonych wzrastała lawinowo. Wreszcie COVID-19 dotarł i do nas. Przez dwa tygodnie lekarze walczyli najpierw o życie, później o zdrowie Daria. Przeszliśmy przez szpital, tlenoterapię, sterydy, antybiotyki i całą resztę, o której słyszy się każdego dnia w mediach. To był mroczny, straszny czas, pełen obaw i przerażenia. 
Listopad przyniósł nam nadzieję. Jesteśmy w domu, razem. Dzieci są zdrowe. Powoli wraca do nas spokój. Powoli wraca też wiara, że już będzie dobrze. W pierwszych dniach miesiąca, jak co roku, przygotowałam ciasto na dojrzewający piernik. W domu zapachniało przyprawami korzennymi, pomarańczami, imbirem. Słychać w nim śmiech i płacz dzieci, nasze rozmowy. Czuć rodzinną atmosferę, którą podsycamy każdego dnia. 
Do takiej zwyczajnej kuchni znów mogę Was zaprosić. Jeśli chcecie, zostańcie, bo zawsze jest tu dla Was miejsce. Nie obiecam, że codziennie będzie nowy wpis, bo na to nie mam czasu. Ale postaram się, by było pysznie i prosto. To co, kochani? Chyba czas rozgrzać piekarnik i na nowo rozpocząć przygodę. 

Aleex