.

.

niedziela, 18 października 2015

Schab w warzywach wg Aleex


Na tydzień życie w naszym domu zamarło. W ubiegły piątek rozchorował się Huguś. Wyglądało to bardzo poważnie i strasznie się martwiliśmy. Na szczęście mamy dobrego weterynarza, który zajął się naszym domownikiem. Codziennie Hugo dostawał kroplówkę i antybiotyk w zastrzyku oraz inne specyfiki. Teraz niebezpieczeństwo zostało zażegnane i czekamy, aż Huguś całkowicie wróci do zdrowia. Na szczęście Małemu nic się nie działo.
Wczoraj był pierwszy dzień względnego spokoju. Ponieważ była sobota, nie musiałam biegiem wracać z pracy, aby odsiedzieć w przychodni trzy godziny, aż do wieczora. Kroplówkę „załatwiliśmy” wczesnym popołudniem, a potem wybraliśmy się na zakupy, aby jak najszybciej nadrobić braki w zaopatrzeniu. Przynieśliśmy do domu wszystko, co potrzebne, a oprócz tego także kilka zbędnych rzeczy. Jak zawsze.
Na szczęście dzisiaj niedziela, więc też będę mogła trochę odpocząć. Zanim pojadę z Hugusiem do lekarza, przygotuję obiad dla chłopaków. Zrobię im schab w warzywach – jedno z dań, które bardzo mi smakowało w sanatorium. Od razu po powrocie odtworzyłam je po swojemu w mojej kuchni i bardzo je polubiliśmy. Mięso do obiadu przygotowane w taki sposób jest delikatne i soczyste. To świetna odmiana dla tradycyjnego kotleta. Polecam.


Składniki:

• plastry schabu bez kości (dowolna ilość),
• 2 marchewki
• 1 pietruszka
• 1 cebula
• natka pietruszki
• 1 łyżka oleju
• sól, pieprz, ewentualnie ulubione przyprawy
• ziele angielskie, liść laurowy
• krupczatka

Sposób przygotowania:

1. W garnku rozgrzać oliwę, włożyć plastry schabu i lekko podsmażyć z obu stron. Odstawić z ognia.
2. Marchewkę i korzeń pietruszki zetrzeć na tarce, dodać do mięsa.


3. Do garnka dodać także cebulę pokrojoną w kostkę.


4. Wszystko zalać niewielką ilością wody. Powinno jej być tyle, aby lekko przykryła składniki. Zagotować.


5. Dodać ziele i listek oraz przyprawy, a później natkę pietruszki. Gotować na małym ogniu do miękkości mięsa.


6. Wywar leciutko zagęścić, oprószając do mąką krupczatką.


7. Podawać z ulubionymi dodatkami.


Smacznego.

Przepis dodaję do akcji:
Grzyby i warzywa jesienne. 2015

sobota, 10 października 2015

Langosze wg Aleex



Pierwszy raz zrobiłam langosze kilka lat temu, w wakacje. Dzieci były zdecydowanie młodsze i akurat wyjechały na letni obóz. Dario pracował, a ja miałam prawdziwy urlop, który wykorzystywałam na odpoczynek i czytanie książek. Każdego dnia eksperymentowałam w kuchni. Szukałam inspiracji w wielu miejscach i wtedy trafiłam na przepis madziorka, który od razu mi się spodobał. Wykorzystałam go i doceniłam jego wielostronność. Langosze to specjalność charakterystyczna dla kuchni węgierskiej (a za jej pośrednictwem – również słowackiej). Głównymi składnikami ciasta są mąka pszenna, drożdże, gotowane utłuczone ziemniaki, mleko, cukier, sól i olej. Przed smażeniem na głębokim oleju ciasto jest formowane w płaskie placki o średnicy kilku-kilkunastu centymetrów. Langosze jada się najczęściej z czosnkiem bądź masłem czosnkowym, a także śmietaną i cukrem, startym serem żółtym, szynką lub jeszcze innymi dodatkami. Placki te są bardzo popularne na Węgrzech oraz Słowacji. Można je kupić prawie w każdym barze szybkiej obsługi.Ponieważ ciasto jest naturalne w smaku, do langoszy pasują także słodkie dodatki. Tym razem podałam je z konfiturą wiśniową, ale sprawdziłam również wersję na ostro – z sosem czosnkowym. Obie są znakomite. Polecam.

Składniki:

• 40 dkg maki
• 1 szklanka letniego mleka
• 3 dkg drożdży
• 1 łyżeczka cukru
• 1-2 łyżki oleju
• 2 ziemniaki
• sól

Sposób przygotowania:

1. Ziemniaki ugotować i utłuc, aż powstanie puree.


2. W misce wymieszać razem mleko, mąkę, drożdże, cukier, olej. Powinna powstać dość gęsta papka, do której należy dodać ziemniaki i wymieszać wszystko razem.







3. Posypać na wierzchu delikatnie mąką i zostawić na ok 45-60 min do wyrośnięcia. Przykryć ściereczką.


4. Po wyrośnięciu rwać kawałki, rozciągnąć w palcach i rzucać na olej.


5. Piec jak pączki na głębokim oleju. Odsączyć na ręczniku papierowym.



6. Podawać na słodko, z konfiturą, ale świetnie też smakują z sosem czosnkowym lub sałatką.



Smacznego.

poniedziałek, 5 października 2015

Smalec z borowikami wg Aleex


Dzisiaj zapraszam Was na prawdziwy rarytas. Kiedy we wrześniowym „Moim Gotowaniu” zobaczyłam ten przepis, od razu wiedziałam, że muszę go wypróbować. Musiałam tylko poczekać na borowiki. I pojawiły się wreszcie. W naszych lasach jest ich w tym roku jak na lekarstwo, jednak udało mi się kupić trzy dorodne grzyby na bazarze. Od razu, kiedy je tylko zobaczyłam, wiedziałam, jak je wykorzystać. Zrobiłam smalec z borowikami. Nie było go wiele, ot tyle, aby spróbować i taką porcję dziś proponuję. Możecie jednak zwiększyć proporcje i wykorzystywać to aromatyczne smarowidełko jako omastę. Rewelacyjnie będzie smakować kasza gryczana, w którą wmieszamy łyżkę borowikowego smalcu. Zresztą sposobów na wykorzystanie tego smakołyku jest tyle, ile osób. My zjedliśmy go ze świeżym chlebem. Po prostu. Polecam gorąco.

Składniki:

• 30 dag przerośniętej topliwej słoniny
• 3 bardzo duże borowiki (lub 8-10 małych)
• 1 średnia cebula
• ½ średniego jabłka ze skórką
• sól, pieprz
• rozmaryn (ja pominęłam)

Sposób przygotowania:

1. Słoninę pokroić na małą kosteczkę. Przełożyć do garnka z grubym dnem.



2. W kostkę pokroić także cebulę i jabłko.


3. Oczyszczone grzyby pokroić w paseczki.


4. Słoninę wstawić na średni ogień. Wytapiać przez 10-15 minut.


5. Do garnka dodać pozostałe składniki: cebulę, jabłko i grzyby. Wymieszać.




6. Doprawić solą i pieprzem.


7. Smażyć do całkowitego wytopienia się słoniny (ok 25-30 minut) od czasu do czasu mieszając.


8. Przelać do kamionkowego naczynia. Zostawić do zastygnięcia.


9. Podawać ze świeżym pieczywem.



Smacznego.