sobota, 19 marca 2016
Mazurek bakaliowy wg Aleex
Wykorzystuję sobotę na odpoczynek i dochodzenie do siebie. Czuję się już lepiej, ale mam jakąś taką dziwną przypadłość, która mnie złości, że skoro już mogę PRAWIE normalnie funkcjonować, to od razu nadrabiam wszelkie zaległości. Dlatego na dziś zaplanowałam sprzątanie, obiad i sporo papierkowej roboty. Ale najpierw musiałam skończyć książkę. Tak naprawdę miałam ochotę przeczytać kilka ostatnich rozdziałów jeszcze dziś w nocy, jednak kiedy zaczęli mi się plątać bohaterowie, odłożyłam powieść Camili Lackberg aż do rana. A rano z przyjemnością po nią sięgnęłam, by doczytać ostatnią część utworu.
Nie wiem, czy znacie Camilę Lackberg? Ja znalazłam jej powieści przypadkiem, kilka lat temu, gdy byłam po lekturze słynnego „Millenium”. Wtedy odkryłam kolejną skandynawską pisarkę, której twórczość miała znakomite recenzje. Zorientowałam się, że wszystkie książki tej autorki są ze sobą powiązane wątkami osobistymi, które łączą bohaterów. Oni także pojawiają się w każdej kolejnej powieści, więc dobrze jest poznawać twórczość Camili Lackberg w odpowiedniej kolejności. Tyle dobre rady. Dlaczego? Ponieważ ja robię to, jak zwykle, po swojemu. A jak? Przeczytałam pierwszą powieść autorki, a teraz ostatnią. Czytając „Księżniczkę z lodu” wiedziałam, że będę sięgać po kolejne tomy. Potem zaniechałam czytania, ale książki mam na swoich półkach. Teraz nadszedł ich czas, ale wstało się to w zaskakujący sposób. Koleżanka z pracy przyniosła mi powieść „Pogromca lwów” . Stwierdziła, że jej się bardzo podobała. Książkę wzięłam, zaczęłam czytać i już po kilku kartkach zaczęłam przypominać sobie głównych bohaterów. Wkrótce przyszło olśnienie! Przecież to TA Camila Lackberg! Pochłonęłam jej nową powieść bardzo szybko.
Nie każdy może zachwycać się jej stylem pisania. Ja bardzo lubię tę wielowątkowość, która, pozornie ze sobą nie powiązana, łączy się nagle w zupełnie oczywisty sposób. Lubię także to, że bohaterowie, wyraźnie zindywidualizowani, jednoczą swoje siły, aby odkryć zło w najczystszej jego postaci. O fabule, jej rozwinięciu, a tym bardziej zakończeniu, które do ostatka nie jest oczywiste, nie będę Wam pisać. Mnie zaintrygował sam początek – przerażający i tajemniczy, aż nieprawdopodobny, i o nim Wam opowiem. Wyobraźcie sobie skandynawskie miasteczko Fjällbackę podczas mroźnej i śnieżnej zimy. Nagle na drodze pojawia się półnaga dziewczyna, która wybiegła z lasu. Kierowca samochodu nie miał szans, by zahamować. Potrącona nastolatka, po przewiezieniu do szpitala, umiera. Jednak okazało się, że poza obrażeniami z wypadku, dziewczyna miała także inne, zadane wcześniej przez nieznanego oprawcę: została pozbawiona wzroku, odcięto jej język i uszkodzono słuch. Oprócz tego była bestialsko torturowana. W dziewczynie rozpoznano Victorię- zaginioną przed kilkoma miesiącami nastolatkę. Co się z nią działo i kto dopuścił się takiego okrucieństwa? Czy inne nastolatki, które zaginęły przed Victorią, żyją? Kim jest oprawca dziewczyn? Odpowiedzi na te pytania odnajdujemy w książce Camili Lackberg. Zanim autorka odkryje przed nami całą prawdę, możemy poznać jej umiejętność budowania napięcia i trzymania odbiorcy w niepewności. Mnie książka bardzo się podobała. Na pewno teraz znajdę czas na pozostałe (wcześniejsze) części tej skandynawskiej sagi. A może Wy też po nią sięgnięcie, chociażby podczas nadchodzących świąt? Polecam.
Oprócz książki polecam Wam także na zbliżającą się Wielkanoc pyszny mazurek bakaliowy z kwestii smaku. Mazurki są stałym elementem kultury kulinarnej naszych wiosennych świąt. Różnie się je przygotowuje, ale kilka zasad jest stałych: cieniutki spód, masa lub pomada z bakaliami i … słodycz. Tak! Mazurki MUSZĄ być słodkie. Niektóre są nawet bardzo słodkie. Ja przez długi czas nie lubiłam mazurków. Do dzisiaj mam swoje ściśle ograniczone preferencje co do smaku tych ciast. A jednak je piekę. Są zazwyczaj niewielkie, bo już maleńka porcja zaspokoi apetyt każdego łasucha. Szukam także smaków, które będą mi odpowiadały. To jedno z takich połączeń. Polecam.
Składniki:
• 170 g mąki pszennej
• 80 g mąki ziemniaczanej
• 1/2 łyżeczki cynamonu
• 50 g cukru
• 150 g zimnego i twardego masła
• 1 jajko
• 5 łyżek powideł śliwkowych
• około 1 i 1/2 szklanki bakalii: np. suszone śliwki i orzechy: włoskie, laskowe, nerkowce, suszona żurawina, suszone morele, obrane migdały, lub inne
• polewa czekoladowa: 150 g czekolady ciemnej np. deserowej lub mlecznej lub pół na pół mlecznej i gorzkiej + 2 łyżki mleka
• 4 łyżki smażonej skórki pomarańczowej
• opcjonalnie wiórki czekoladowe
Sposób przygotowania:
1. Przygotować spód ciasta: Do miski przesiać mąkę pszenną, dodać mąkę ziemniaczaną, cynamon, cukier i pokrojone na kawałeczki masło.
2. Rozetrzeć masło z mąką aż powstanie drobna kruszonka. Następnie dodać jajko i zagnieść ciasto, łącząc wszystkie składniki w jednolitą kulę. Zawinąć w folię i włożyć do lodówki na godzinę.
3. Formę o wymiarach 20 x 30 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Prosto do formy zetrzeć na dużych oczkach tarki schłodzone ciasto Ciastem wylepić spód formy i wstawić do lodówki na około 30 minut.
4. Piekarnik nagrzać do 160 stopni (góra i dół bez termoobiegu). Wstawić blaszkę z ciastem i piec przez około 35 minut na złoty kolor. Wyjąć z piekarnika i ostudzić.
5. Na spodzie rozsmarować powidła śliwkowe i ułożyć bakalie.
6. Połamaną na kawałki czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać mleko.
7. Polać roztopioną czekoladą bakalie. Udekorować według własnego pomysłu.
8. Podawać, pokrojone na małe porcje.
Smacznego.
piątek, 18 marca 2016
Babka z bakaliami wg Aleex
Święta zbliżają się dużymi krokami, a więc zapraszam do wypróbowania przepisów związanych z Wielkanocą. Dziś proponuję łatwą do przygotowania babkę z bakaliami od irenab. Trafiłam na ten przepis już jakiś czas temu i przyznaję, że warto mieć go pod ręką w sytuacjach kryzysowych – gdy goście właśnie się zapowiedzieli, a my nie mamy w domu niczego słodkiego do kawy. Ciasto jest banalne, robi się je dosłownie w kilka minut, a efekt naprawdę zaskakuje smakiem i puszystością. To jeden z dwóch przepisów (drugi wkrótce na blogu), które na pewno od czasu do czasu pojawią się w mojej kuchni. Do tej pory myślałam, że moje receptury na babki błyskawiczne są naprawdę błyskawiczne. Okazuje się, że bywają ciasta jeszcze łatwiejsze i jeszcze szybsze do zrobienia. Całe szczęście, że na nie trafiłam. Polecam.
Składniki:
• 30 dag mąki tortowej
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
• 25 dag cukru
• 3 jajka
• 0,5 szklanki mleka
• 10 dag masła
• bakalie(śliwki suszone, żurawina, orzechy)
Sposób przygotowania:
1. Wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, cukier, jajka i mleko.
2. Do ciasta wlać rozpuszczone przestudzone masło.
3. Dodać bakalie.
4. Ponownie wymieszać.
5. Przełożyć do średniej keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, któy lekko smarujemy masłem.
6. Piec ok. 50 minut w 180 stopniach C.
7. Podawać z filiżanką kawy lub herbaty.
Smacznego.
wtorek, 15 marca 2016
Żeberka w glazurze wg Aleex
Grypa grypą, ale obiad dla chłopaków muszę zrobić. Dziś już (pierwszy raz od kilku dni) nie mam temperatury, więc mogę się czymś zająć. Ponieważ jestem w domu, to zajęłam się kuchnią. Postanowiłam zrobić dla chłopaków pyszny obiad z przepisu zuzy. Wybrałam danie, które nie wymaga wielkiego nakładu pracy, można je podać nie tylko bez okazji, ale sprawdzi się również podczas mniejszych i większych uroczystości. Koniecznie spróbujcie!
Składniki:
• 1 kg żeberek wieprzowych
• 2 cebule
• 1,5 łyżki miodu
• 1 butelka ketchupu łagodnego "Pudliszki"
Sposób przygotowania:
1. Żeberka opłukać, osuszyć, pokroić na porcje.
2. Kawałki mięsa posolić, podsmażyć na patelni do zrumienienia.
3. Cebulę pokroić w piórka lub w kosteczkę.
4. Na pozostałym po smażeniu mięsa oleju zeszklić lekko cebulę.
5. W miseczce miód wymieszać z ketchupem. Proszę nie zmieniać firmy ketchupu. To ważne!
6. Żeberka wyłożyć do naczynia żaroodpornego, na nie położyć cebulę i całość zalać ketchupem z miodem.
7. Piec pod przykryciem ok. 1,5 godz. w temperaturze 190 stopni C w opcji dół + termoobieg.
8. Podawać na gorąco.
Smacznego
Subskrybuj:
Posty (Atom)


