piątek, 26 października 2012

Pancakes wg Aleex



Niedawno wybraliśmy się z Dariem do kina. Cała wyprawa była nieplanowana i dość zaskakująca. Siedzieliśmy późnym popołudniem w domu, zmęczeni po całym dniu wypełnionym pracą. Ponieważ było ciepło, postanowiliśmy pójść na spacer. Wędrowaliśmy uliczkami naszego miasteczka, rozmawiając, rozglądając się, odpoczywając. Zbliżający się 1. listopada był wyczuwalny w powietrzu. Wróciliśmy do domu w refleksyjnych nastrojach. I nagle padło pytanie:
- A może kino?
- Zdążymy?
- Zdążymy!
Szybka decyzja, wyjście z domu, podróż samochodem. Sprawdzam w komórce repertuar. Wybór pada na polski film. Jesteśmy na miejscu. Kupujemy bilety w ostatniej chwili.
Nasiąkamy specyficzną atmosferą sali kinowej. W powietrzu unosi się zapach maślanego popcornu. Piję kawę, która towarzyszy mi cały czas. I wreszcie gasną światła. Zaczyna się „Obława”.
Kilkadziesiąt minut mija zaskakująco szybko. Zapalają się światła, ale my, widzowie, pozostajemy jeszcze chwilę bez ruchu na miejscach. Po chwili, bez słowa opuszczamy salę. Każdy przeżywa na nowo film, który robi takie wrażenie. Jaka jest „Obława”? Dziwna. Film łączy w sobie wiele wątków, przeszłość miesza się z teraźniejszością, bohaterowie odkrywają swoje oblicza i zaskakują. Zawsze towarzyszy im zdrada. Ale nawet ona jest wielowymiarowa. W miarę rozwoju wydarzeń zdrajcy stają się bardziej ludzcy, a przyjaciele zdradzają. Najbardziej sugestywna jest ostatnia scena filmu. Poraża naturalizmem i oczywistością. Szokuje nas świadomość własnego losu u bohatera. Jego nieuchronność i jednoznaczność. Bo przed obławą nie ma ucieczki.
Pozytywnie zaskoczyli mnie polscy aktorzy. Znakomite kreacje stworzyli Marcin Dorociński (kapral „Wydra”), Maciej Stuhr (Kondolewicz), Sonia Bohosiewicz (Hanka), Weronika Rosati („Pestka”), Andrzej Zieliński („Mak”). Są naprawdę świetni!
Następnego dnia nadal rozmawialiśmy o filmie. Zrobiłam pancakesy z przepisu Wkn. Były świetne, doskonałe na ciepłe śniadanie. Aby je przygotować, wystarczy parę chwil. Do tego ulubione dodatki: może to być syrop klonowy, ale także miód, konfitura, powidła. Jeśli chcemy, zjadamy je z tym, co lubimy. Są pyszne z bitą śmietaną i owocami, z czekoladą i bananami, z tym wszystkim, na co przyjdzie nam ochota. Pancakesy są zdecydowanie najlepsze, jeśli chcemy dobrze zacząć dzień. Spróbujcie. Ja gorąco polecam jako dodatek do rozmów i samodzielne danie.


Składniki (dla 2 osób):

• 1 ¼ szklanki mąki pszennej
• 1 ¼ szklanki mleka
• ¼ szklanki kwaśnej śmietany
• 2 jajka
• 2 łyżki masła
• 1 płaska łyżka cukru
• 1 płaska łyżka (16g) cukru waniliowego
• ¼ łyżeczki soli
• 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
• ½ płaskiej łyżeczki sody oczyszczanej

Sposób przygotowania:

1. Masło roztopić i lekko przestudzić.


2. Pozostałe składniki: mleko, śmietanę, jajka, cukier, cukier waniliowy, sól, proszek do pieczenia, sodę - zmiksować.



3. Dodać stopione masło.
4. Ciasto powinno być gęściejsze niż na naleśniki, ma mieć konsystencję gęstej śmietany, a wlewane chochelką na patelnię lekko rozpływać się na boki.



5. Smażyć na jasnobrązowy kolor niewielkie placuszki na średnio rozgrzanej patelni bez tłuszczu. Kiedy pojawią się dziurki, odwrócić na drugą stronę.




6. Podawać z konfiturą, powidłami lub miodem, ewentualnie z syropem klonowym.


Smacznego.

6 komentarzy:

  1. o rany! ale zbieg okoliczności! dziś cały dzień myślę o tych naleśnikach na kolację i akurat przeglądałam internet w poszukiwaniu przepisu, gdy nagle zajrzałam na facebooka i zobaczyłam Twój post ;) wypróbuję Twojej wersji pancakeksów ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie pankejki :) Idealne na przerwę w ciągu zabieganego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. To już wiem co jutro będę jadł na śniadanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Placuszki mogę jeść i jeść i mi się nie znudzą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że Wam smakują :) Pozdrawiam, Aleex :)

    OdpowiedzUsuń
  6. robiłam je wczoraj;) i pyszne- takie inne;) polecam

    OdpowiedzUsuń