wtorek, 2 marca 2010

Złociste talarki wg Aleex





Wracając wczoraj z pracy, zauważyłam młodziutką kobietę z dzieckiem. Szłam za nią dłuższy czas i chyba dlatego zwróciłam uwagę na jej zachowanie. Zresztą trudno było tego nie zauważyć. Kobieta trzymała za rękę dziecko, może dwu – trzyletnie. Dziewczynce rozwiązał się szalik, miała gołą szyję, a podmuchy wiatru były tak silne, że trudno było iść. Mała ledwie nadążała za matką, która zupełnie nie zwracała na dziecko uwagi, bo… rozmawiała z kimś przez telefon. Chociaż trudno to nazwać rozmową. Takiego nagromadzenia bluźnierstw i obelg chyba jeszcze nie słyszałam. Wydało mi się to nawet nieprawdopodobne, że ktoś w czasie kilkunastu minut może zabłysnąć taką „elokwencją”. Dziewczynka zaczęła popłakiwać i narzekać, że bolą ją nóżki. Fakt. Ja szłam dość szybko, ale ta kobieta z dzieckiem pędziła przed siebie. Matka nic, zero reakcji. Mała znów poprosiła, żeby szły wolniej. A wtedy „mamusia” wpadła w szał. Zaczęła wykrzykiwać na córeczkę, że się guzdrze i było to najłagodniejsze określenie, jakie padło z jej ust. Reszty zacytować się nie da. Mała popatrzyła na matkę dużymi oczami, które zalśniły od łez. Pochlipywała. Zanim ktokolwiek zdążył ochłonąć i zareagować, kobieta szarpnęła dziecko i pognała przed siebie.
Do dzisiaj nie mogę zapomnieć o tym wydarzeniu. Zastanawiam się, jak trzeba być mało wrażliwym, żeby prezentować taki poziom. Jak nieodpowiedzialnym, żeby nie mieć świadomości, że nasze dziecko uczy się świata i ludzi od nas, powielając pewne schematy i zachowania. Jakie będzie dziecko, które wyrasta w takim środowisku, słysząc każdego dnia wyzwiska i obelgi? Czego nauczy się ta mała dziewczynka od swojej matki? Bo na pewno nie subtelności. Szkoda, że są tacy rodzice, którzy nie rozumieją, że wychowanie dziecka to najważniejsze życiowe zadanie.
Podczas przygotowywania dzisiejszej przekąski ciągle myślałam o tej sytuacji. Nikt nie jest idealny, ale jestem przekonana, że moje dzieci zapamiętają dom rodzinny zupełnie inaczej. Chcę, aby wiedziały, że to ich miejsce na ziemi, azyl, w którym nic im nie grozi. Nasz dom pachnie waniliowym ciastem, a w kuchni zawsze można znaleźć to, czego się akurat potrzebuje: ulubiony przysmak, miejsce przy stole i filiżankę gorącej herbaty, mamę, która zawsze chętnie porozmawia o życiu, wysłucha i poradzi. Już dawno postanowiłam, że mój dom taki właśnie będzie. Tworzę go w ciągu każdego dnia.
A dzisiaj (w ramach tworzenia domowego klimatu) proponuję Wam pyszną przekąskę: pyszne talarki, które rewelacyjnie smakują na ciepło i na zimno. Są świetne i podczas imprezy, i jako dodatek do piwa. Mam nadzieję, że się Wam spodobają.


Składniki:

• 1 opakowanie ciasta francuskiego
• 30 dag pieczarek
• 30 dag chudej kiełbasy lub boczku
• 2 cebule
• pieprz
• żółtko

Sposób przygotowania:

1. Przygotować nadzienie: wędlinę pokroić w małą kosteczkę, podsmażyć na patelni na odrobinie oliwy. Dodać drobniutko posiekaną cebulkę. Kiedy się zeszkli, dodać drobni pokrojone pieczarki. Doprawić pieprzem. Nie solić, bo wędlina jest już wystarczająco słona. Całość dusić do momentu odparowania soku.
2. Jeśli ciasto francuskie jest zamrożone, należy je wcześniej rozmrozić! Rozmrożone ciasto francuskie podzielić na 3 części/ płaty. Każdy z nich cienko rozwałkować. Brzegi ciasta posmarować rozmąconym z odrobiną wody żółtkiem. Na każdym płacie rozłożyć nadzienie. Zwijać ciasto z farszem w rulony.
3. Przygotowane rulony z farszem pokroić na talatki o grubości 1 cm. Rozłożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.



4. Piec w gorącym piekarniku (ok. 200-220 stopni C) na złoty kolor (około 20 minut). Podawać na gorąco lub jako zimną przekąskę.

Farsz można dowolnie modyfikować. Zależy to od waszej inwencji. Nadzienie może być wytrawne lub słodkie.



Smacznego.

10 komentarzy:

  1. niestety jest tak, jak piszesz, a potem nie można się dziwić, że młode dziewczyny tak przeklinają, że aż uszy więdną...straszne

    OdpowiedzUsuń
  2. Olu, przyznaję, że byłam przerażona tym, co usłyszałam. Nawet nie przypuszczałam, że aż tak można.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj dziewczyny niestety tak to jest nie którym dzieci przeszkadzają ja jestem rodziną zastępczą to mam na co dzień takie sytuacje z mamami moich dzieci potrafią tylko przeklinać no i nie tylko .:):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):)
    Ja robię ciasto francuskie z parówkami i serem dzieciaki to uwielbiają muszę spróbować z pieczarkami może też dzieciakom zasmakuje bo nie lubią pieczarek
    pozdrawiam Nellcia

    OdpowiedzUsuń
  4. Nelciu - podziwiam Cię, to ogromna odpowiedzialność wychowywać cudze (w sensie biologicznym) dzieci. Musisz mieć wielkie serce i wielką odwagę. Chyba fajnie gotuje się dla takiej gromadki i patrzy, jak wcinają :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. witam cię Aleex dziękuje ci bardzo za miłe słowa wiesz czasem jest ciężko najbardziej kiedy biologiczni rodzice są nagle kochającymi mamusiami i jacy idealni i dlaczego dzieci są im zabrane koszmar niekiedy aż płacze po nocach jak mam jechać z dzieckiem na spotkanie z biologiczną mamą dziecko wtedy cofa się w rozwoju bo się boi że wróci do" piekła " na razie to mam teraz 1 i 1 swoje czyli 2 bo reszta już odeszła ale jak zrobię remont i 1 pokój więcej to jeszcze 2 mogę wziąć a w tedy będę szczęśliwa bo ja to uwielbiam kiedy wieczorem dzieciak przychodzi i mówi kocham cię mamo dziękuje że dziś miałam jedzenie i że kupiłaś mi taką ładną bluzkę hanny jesteś czarodziejką bo tak pysznie i szybko gotujesz .A to zasługa między innymi też twoja bo pokazuje dzieciakom twoje przepisy a oni mówią co mam dziś ugotować w moim domu tez zawsze pachnie ciastem ja uwielbiam być kurom domową a raczej panią domu
    POZDRAWIAM NELLCIA

    OdpowiedzUsuń
  6. Nelciu - rozumiem Cię i wierzę, że to musi być niesamowicie trudne, gdy patrzysz, jak biologiczni rodzice niweczą twoją pracę i osiągnięcia dzieci. Ale na szczęście się nie poddajesz. Dobrze, że są tacy ludzie, jak ty. I tym bardziej mi miło, że mogę pomóc w tworzeniu domowej atmosfery. Pozdrawiam ciepło, Aleex.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale pyszne nadzienie zrobiłam jak do tulipanowych pasztecików. Polecam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  8. Aleex mam jeszcze pytanie czy Twoje przepsiy mozna dać do ulubionych, zapomniałam nazwy tego przepisu i szukałam z pół godziny ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ago - nie wiem :))), zapytam Daria, zobaczymy, czy jest na bloggerze taka opcja. Pozdrawiam, Aleex.

      Usuń